Wbiegł jak oparzony przez bramę, która teraz lśniła niczym łysina w słońcu.
Gdzie nie spojrzeć było czysto...
-Co się...? Kto...?-wydukał. Poszedł naprzód i zastał czarnowłosą rysującą coś na ścianie obok jego pokoju.
Wyglądało to jak smok trzymający różę. Nie zauważyła go i dokończyła. Dopiero gdy składała węgiel do pojemnika spostrzegła że ten się na nią gapi. Rzuciła narzędzie i pobiegła gdzieś wgłąb rezydencji.
Zaraz z tej samej ciemności wybiegła blondynka z tasakiem w dłoni. Kika biegła tuż za nią.
-Zabiję gnoja!-wrzeszczały. Sasek zląkł się, ale nie zwiał xP.
-Ktoś ty?-wycedziła blondi.
-Sasuke Uchiha, a wy to pewnie nowe lokatorki?-zapytał.
-Tak...Skąd..?
-Tsunade mi powiedziała-widząc ich miny dodał- Hokage.
Yuzu musiała go o wszystko wypytać. Oczywiście na większość jej pytań nie odpowiedział.
-Myślałam, że dowiem się czegoś więcej ale Itachi mówił że tak będzie...cóż...-podjudzała go Kika.
-Skąd wy go znacie?!-wybuchł-to morderca!
-Skądś-odpowiedziała czerwonowłosa pokazując mu język-znamy i już.
Pobiegły tam skąd się wyłoniły przy akompaniamencie swojego śmiechu. Sasuke stał jeszcze chwilę, po czym popatrzył na dzieło czarnowłosej.
Nigdy nie widział tak misternie wykonanych skrzydeł.
Poczłapał do swoich nowych "koleżanek" aby z nimi ustalić to i owo. Akurat wszystkie były w salonie i słuchały sensei.
-O, pan Uchiha. Niech pan siada. Właśnie ustalamy to i owo.-Sasek się zadziwił tym stwierdzeniem. Czyżby czytała w myślach?-pomyślał.
-Dla pana...
-Sasuke, po prostu Sasuke- poprawił.
-Ok...więc Sasuke ty będziesz pomagał Ninie przy zamiataniu posiadłości, a my zajmiemy się resztą.-uśmiechnęła się pod maską.
Poszukał wzrokiem Niny. Była stulona w kącie,cicho.
-Co jej się stało?a Czemu jest...taka?
-To musi ci sama powiedzieć jeśli zdobędziesz jej zaufanie. Uprzedzam to trudne.-odpowiedziała Kika.
-Aha...
**************
I zaczęły się wiosenne porządki xD. W trzy dni cała rezydencja lśniła niczym brama wspomniana wcześniej. Kira kulą ognia wypędziła całe robactwo z domu.
Sasuke pracował ze swoją koleżanką, jednak ta uciekała mu wzrokiem jakby był jakimś stworem.
-Em...-zaczął gdy już się zbierali na obiad-podoba ci się tu?-zapytał.
Ta tylko skinęła głową na tak i poszli szamać specjały Yuzu i Kiki.(przed spożyciem zapoznaj się z ulotką bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą)
Obiad upłynął w milczeniu. Po nim nadszedł czas na trening więc Sasuke poszedł na pole treningowe z nimi. Nie wiedział kiedy sam będzie go miał więc miał czas.
To, co ujrzał przekroczyło jego umiejętności(w sensie zdziwiły go umiejętności kunoichi dop.aut).
Plakat bez jakiegokolwiek pomysłu zrobiony w godzinę ^^
Krótkie wiem. Ale jakoś nie mam czasu na dłuższe rozdziały.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz