niedziela, 25 września 2016

środa, 7 września 2016

CO BY BYŁO GDYBY...

Co gdyby Duch Ognia pod wpływem (%) zabrał nie tego bliźniaka? Jak potoczyły by się ich losy?

****HAO*****

- Czemu nie mam jeszcze dziewczyny?!- pytał młody Asakura po raz kolejny zbierając się do szkoły. Miał już 16 lat, a jeszcze się nie całował.
Zastanawiał się, co było tego przyczyną. To, że miał długie włosy i przez to wyglądał jak baba czy po prostu jeszcze nie pora na zaloty.

Możliwe, że też jego matka maczała w tym palce.

Wstał, rozejrzał się po pokoju. Spojrzał w kalendarz. Za 2 tygodnie miał 17 urodziny.
- Ehh jakie to upierdliwe... - ogarnął swe majestatycznie długie włosy i zszedł na śniadanie.- Dobry...- burknął.
- Synuś, dzień dobry!- Keiko przywitała go jak zwykle radosnym szczebiotaniem, robiła tak od dawna. Podała zbilansowane pożywne pełnowartościowe (....) śniadanie.
Wymył swe mlecznobiałe kły, ubrał się, założył plecak i po raz enty poczłapał do szkoły.

A w szkole jak to w szkole. Nudy, przerwa, nudy, przerwa i Morty, który nie miał nikogo poza nim. Czasem młody szaman zastanawiał się, czy nie powiedzieć mu o świecie duchów, jednak w końcu dziadek wybił mu to ze łba.
- Zwykły śmiertelnik nie może się dowiedzieć, to niedorzeczne- mawiał Yohmei (nwm czy to sie tak pisze)- nie zrozumiałby tego, a co gorsza zaczęło by mu odpier... znaczy zwariowałby.
Hao wkroczył w opóźniony okres buntu, więc na dzień przed urodzinami pokazał Mancie zakazany mu świat. Mały wybałuszył ślepia i wydarł sie jakby widział duchy... eee bo w sumie tak było xD

*****YOH****
W tym czasie Yoh prowadzony przez Ducha Ognia brutalną siłą i pożogą postanowił również zapuścić grzywę. Ponieważ zazwyczaj latał na swoim duchu stróżu mało kto z normalnych go widział.

Jego wierny kompan Opacho przez ludzi brany za dziewczynkę, stąpał u jego boku. Już za kilka dni, w swoje urodziny, połączy się z bratem, którego nie widział niemal od zawsze. Zastanawiał się czy z tego powodu kupić mu prezent. W końcu to jego jedyny brat, jednak on nie zrozumie jego emo uczuć, chyba...
Był pewny, że go rozpozna.
Tydzień później przekroczył progi swego rodzimego domu. W progu minął się z Mortim.
- Hej Hao!- przywitał się przyjaciel. Zatrzymał się jednak.- zaraz, przecież...- znajomy- nieznajomy zniknął mu już z pola widzenia. Mimo że przebierał swoimi tycimi nóżkami nie mógł dogonić przybysza.

Yohmei uprzedził maluszka, mierząc swego wyklętego wnuka wzrokiem.
- Więc w końcu jesteś...- podszedł do Yoh- jednak nie oddam ci go bez walki!- przybyli jego pomocnicy, Mikihisa, Keiko, oraz Hao zwabiony hałasem.
Wszyscy okładali się dobre pół godziny, a Hao podszedł do klona. Widział w jego oczach dobro, zrozumienie, przyćmione przez Ducha Ognia.
Uśmiechnął się szeroko, jak to zwykł robić do każdego.
- Nie wiem kim jesteś, ale czuję, że wiele nas łączy!- wypalił Hao.
- Oj nawet nie wiesz jak wiele! hahahhahhhahha!- zaśmiał się Yoh.
- No tu się zgodzę! - odparł.
-Dosyć gadania, Hao odsuń się od tego demona! Powinien zginąć w dniu narodzin!- przerwał jego ojciec.
W tej chwili nastąpiła walka pomiędzy ojcem a synem (prawie jak Vader i Luke xD). Keiko trzymała Hao, żeby nie wtrącał się w coś, na co nie ma wpływu.
Przeszli wraz z dziadkiem do Świątyni Dumania, ee to jest do Domu Modlitwy rodziny Asakurów. Tam czekała na nich Tamara oraz portal do Świata Duchów. Weszli tam, aby Zik dowiedział się czegoś o sobie (bo przecież to Yoh miał być tym dobrym, przez co zaburzył równowagę czy coś).
Tam pod drzewkiem poznania kaca i kobiet siedziała blondwłosa niewiasta.

Okazało się, że miała być żoną Yoh, czyli dobrego bliźniaka, a że ponieważ wszystko poszło...., to zamieszkała w krainie Króla Duchów i pomaga mu w przeprowadzaniu dusz na tamten świat.
Pomogła mu w poznaniu prawdy dzięki swym jarzębinowym koralikom zebranym nieopodal. Było ich 1080.
***************************
W tym czasie Mikihisa dostawał po dupie bęcki od synka.
Więc matka, która wróciła ze Świątyni, okazała odwieczną matczyną moc czyli "NIE PYSKUJ"! i pociągnęła syna za ucho do pokoju, a Duch Ognia pod wpływem jej spojrzenia dostał drgawek i zamienił się w płomyk, który posłusznie powędrował do kominka xD

- Synuś, co ty odwalasz?! Nie życzę sobie takiego zachowania! Twój brat jest teraz po drugiej stronie świata i właśnie uczy się o sobie, a ty co robisz? Szlajasz się bez celu jak jakiś cfel spod Biedronki i namawiasz innych aby robili to samo! To nie jest ścieżka dla szamana z rodziny Asakurów!
Ten wywód trwał jeszcze wiele godzin, ponieważ po niemal 17 latach rodzicielce się zebrało na beszty.

*******************************
Tymczasem Anna i Hao zgłębiali tajniki jego przeszłości. Był zaskoczony tym, ile zła wyrządził w ciągu wszystkich swoich reinkarnacji.
- Skoro byłem zły przez tyle lat, to czemu teraz....?
- Bo Przeznaczenie się pomyliło, więc twój brat kroczy teraz niewłaściwą ścieżką. Tak naprawdę to on jest tym szamanem, który ma zbawić świat.
- A co on, Jezus jakiś? Nie zapominaj, że teraz role się odwróciły, mogę zmienić swe przeznaczenie, mogę go nawrócić... Chcę to zrobić! - z tym nastawieniem postanowił opuścić tę krainę oraz dziewczynę.
*******************************
Wszedł do kuchni.
- Cześć mamuś, gdzie brat?
- Ma bana, siedzi w twoim pokoju.
- Spox, to idę do niego.
Wbił do swojej twierdzy. Jego brat leżał okryty kocem, nie wyglądał jakby prędko chciał stamtąd wyjść.
- W końcu możemy pogadać, brachu!- strzelił go w plecy. Ten podskoczył jakby oparzony.
- AAAAA! - podpełzł pod ścianę, blady jak ściana.- już nie będę zły, przyrzekam na twojego misia, którego chowasz pod łóżkiem! Ona jest straszna! Ona jest zła! buuuuu!- wtulił się w misia.
- No nie zostaw go! To mój misio znajdź sobie własnego!

Na koniec kłótni, podczas której ustalili podróż do Smyka, przytulili się i zaczęli gadać o swoich przeżyciach. To było to, czego obaj od dawna potrzebowali.


Po powrocie ze Smyka wszyscy byli zadowoleni. Yoh i Hao stali się niemal nierozłączni, rodzice zrobili kolejnego dzieciaka, który według legend miał być kolejną reinkarnacją Zika, więc bliźniacza siła przydała się w walce z demonem przeszłości, który na dobre opuścił rodzinę Asakura po zapieczętowaniu go w drzewie.

A na zakończenie tej jakże barwnej opowieści :

Btw co w SK robi Gaara xD