[Akcja toczy się w Tokio,rozpoczyna się I rok w liceum, fanfic Bleach] Nieoczekiwane spotkanie.
Szedł do swojej nowej szkoły. Mimo,iż jeszcze jej nie widział,wiedział,że będzie do bani. W poprzednich szkołach nie szło mu zbyt dobrze. I to nie z powodu ocen, a relacji międzyludzkich. Był introwertykiem. Ciekawiło go, ile osób wnerwi swoim zachowaniem i wyglądem. Miał długie do ramion pomarańczowe włosy, brązowe oczy okolone mocnym czarnym make-up'em. Był gothem. Jego obojętne spojrzenie zdradzało, że zrobiłby wszystko aby tam nie iść. Lecz jako jedynak i że był jeszcze niepełnoletni, musiał się słuchać starych. Chodząc po szkolnym korytarzu natknął się na masę dziewczyn chichrających się z czegoś. Prychnął na to i udał się do swojej nowej klasy. musiał się wgramolić na II piętro,a nie lubił się męczyć choćby w najmniejszym stopniu.
-Pan Sumire Hoshigaki?-zapytał ktoś.
-Tak,to ja-odparł beznamiętnie. Wszedł do klasy.
Wszystkie spojrzenia spoczęły na nim.
-Co się tak gapicie? Nigdy nie widzieliście chłopaka z długimi włosami?-momentalnie powstały liczne szmery.
-Może opowie nam pan coś o sobie?-zaproponował belfer.
-Ok...nazywam się Sumire Hoshigaki,pochodzę z USA. Jestem w Tokio od 5 lat. Nienawidzę wszystkich i vice versa, więc nie wchodźcie mi w drogę.-zakończył.
Cisza.Zajął miejsce obok Orihime. Zamiast się zaznajomić ze wszystkimi siedział i gapił się na kolesia próbującego mu coś wbić do głowy... Zerknął na swoich nowych "kolegów" i "koleżanki". Każdy,prócz tej landryny przy której usiadł, był zajęty sobą. Więc zrobił to samo co reszta. Wyjął jakiś przypadkowy zeszyt i piórnik. Starzy zadbali aby wszystko do nowej szkoły miał nowe. Wziął do ręki ołówek i zaczął rysować coś,co nagle zaświtało mu w opornym na wiedzę mózgu. Był to zimowy krajobraz: tafla lodu,wokół las i zachód słońca. Pięknie to wycieniował. To zajęło mu resztę tej jakże "ekscytującej" lekcji. Dzień upłynął pod znakiem nudy i weny z niej płynącej. Tydzień później odbyły się zdjęcia klasowe i indywidualne do legitymacji szkolnej.Pierwszy rok liceum był bardziej hardcorowy niż mógłby sobie wyobrazić. Dużo durnych papierzysk, durnych znajomych... * Sumire pod groźbą odcięcia dopływu gotówki musiał przyjść w tym dniu do budy bez superowej(jego zdaniem) tapety na twarzy. W końcu wyglądał"normalnie" wg nich(rodziców). Po długiej kłótni pogodził się z tym. Jeden dzień wytrzyma.Jeden. Gdy szedł piorunował wszystkich wzrokiem. Na szczęście mógł się ubrać "po swojemu" jak to ujął. Najpierw szły zdjęcia klasowe i grupowe. Wychowawca,pan Kisame Watanashi, kazał się wszystkim uśmiechać. Na końcu można było zrobić sobie zdjęcia z kumplami/kumpelami. Dwie dziewczyny perfidnie zaciągnęły Ichigo i Sumire przed obiektyw,stawiając ich obok siebie,przy okazji obejmując ich ramieniem po przyjacielsku.Pan fotograf zrobił im zdjęcie. Że też musiał tego dnia spinać włosy gumką! Mógł se nimi zasłonić twarz. Dwa dni później zdjęcia były gotowe do odbioru,więc Watanashi kazał im przynieść określoną sumę na zdjęcia lub zdjęcie. Bo klasowe trzeba było mieć i już :P Te same dziewczyny namawiały rudzielców(czyli Ichigo i Sumire) na kupienie owego zdjęcia,które im "zrobiły".
-A czemu mam robić to co chcecie?!-wnerwił się Sumire.-Mnie na to nie nabierzecie same se kupcie tę żenadę na dwóch kółkach,phi!-fuknął.
Owe dziewczyny to Orihime i Rukia- największe klasowe plotkary.
-Ichiigooo!-zaczęła Orihime- ty napewno to kupiiisz, prawdaaa?-zaczęła go namawiać. Zrobiła przy tym taką słodką minkę. Rukia papugowała psiapsiułę.
-Blee,jakie to słodkie...-rozczulił się sztucznie emo-boy(goth).Spojrzały na niego z nadzieją, że może zmienił zdanie.-chyba zaraz się porzygam!-poszedł do swojej ławki i znów zaczął coś skrobać w swoim zeszyciku.
Prychnęły na niego i dalej urabiały Kurosakiego, aż ten się nie zgodził. Pisnęły radośnie i pognały do innych dziewczyn. Niestety po rozmowie z ojcem musiał zamówić u nauczyciela owe dodatkowe zdjęcie. Masakra... * Następnego dnia zaczęło się wydawanie zdjęć. Rukia, Orihime od razu zaczęły porównywać siebie ze zdjęciami. Sumire i Kurosaki mieli niemal identyczne wyrazy twarzy, tego samego koloru oczy i włosy... Spojrzały na Sumire. Znów był w swojej tapecie. Kupił owe "fartowne" zdjęcie,bo jego rodzice chcieli. Dali mu za to sporo gotówki, którą zaraz po szkole przepuści na swoje emo-pierdoły.
-OOO Sumiii-znów zaczęła Ori-a jednak! Podoba ci się,prawda?
-Jest żałosne-odpowiedział.-moi starzy konieczne chcą je mieć.
-Co ty odpierdalasz?! Hoshigaki,ciebie popierdoliło?-wydarła się dotąd milcząca Rukia-jest świetne! A wy wyglądacie jak dwie krople wody!
-Ale z ciebie ziółko, smarkulo!
-Ty jesteś tu jedynym smarkiem!-żyłka zaczęła jej pulsować.Nienawidziła,jak ktoś wspomonał o jej wzroście. Już miała go kopnąć, kiedy on niespodziewanie odparował cios.Podniósł nogę i odepchnął jej but. Poleciała na Orihime. * Od tej pory kłócili się dosłownie o wszystko. Gdy wrócił do domu i pokazał rodzicom zdjęcie, oni zaniemówili.
-Kto to jest?-spytała matka,wskazując na chłopca obok niego.
-Ichigo Kurosaki. Chodzę z nim do klasy.
-Synu, musisz o czymś wiedzieć.-zaczął ojciec. Rozsiedli się na kanapie.
-Jesteś adoptowany. Szoku malowanego na twarzy nastolatka nie dało się w żaden sposób opisać.
-C-coo?-zająknął.
-Synku,ja nie mogę mieć dzieci...-zaczęła matka. Z jego oczu zaczęły spływać łzy wielkie jak ziarna grochu.Cały make-up poszedł w cholerę. Oszołomiony słuchał dalej.
-Zostałeś przez nas adoptowany tuż po narodzinach-kontynuował Suigetsu Hoshigaki,jego ojciec.- matka Ichigo, Isama Kurosaki, powiła bliźnięta. Prawdopodobnie ten Ichigo nie wie nic o tym.-skończył. Wyraz twarzy syna zmienił się ze zszokowanego na pełen żalu i goryczy.
-I pewnie nie mówiliście tego ,abym go nie szukał? Dla mojego dobra?-wychlipiał.
W jego głowie krążyły teraz pytania bez odpowiedzi. Ich milczenie było oczywistą odpowiedzią.
-Dlaczego?!- z tym pytaniem pobiegł do siebie,zamykając się na klucz. Założył słuchawki na uszy i dał głos na full.Do oczu cisnęły się łzy, w głowie brzęczało zdanie: im nie można ufać. Nie miał pojęcia w jakich sprawach go jeszcze okłamywali. Spojrzał na siebie w lustrze, wziął nożyczki i ściął się na krótko, tak jak Ichigo. Zmył z twarzy ten cały syf. Zdjął pieszczochy,kajdany z bioder(na spodniach). Jedyne co zostawił to ciuchy. Nie chciał aby mylono go z tym chłopakiem. Wywalił swoje dodatki do szafki, a ścięte włosy do kosza, a potem przez otarte okno gdzieś. Znów zatopił się w muzyce, roniąc łzy. Nie docierało więc do niego wołanie "rodziców". Myślał, że jest ich mieszanką: Karin,jego "matka," miała krwistoczerwone włosy i jasnobrązowe oczy, a Suigetsu,jego "ojciec",białe włosy i granatowe oczy. W tym całym natłoku myśli nie wiedział kiedy zasnął. Obudził się koło 5 rano. Założył na siebie ciuchy i poszedł zrobić poranną toaletę. Zrobił se jakieś żarcie i poszedł z plecakiem do parku. Nie obchodziło go że nie ma nawet 6 rano. Słuchawki na uszy i w droge. Jesień nadchodziła,więc o tak wczesnej porze dnia było już dość jasno. Podczas spaceru postanowił pogadać z tym całym Kurosakim. Dwie godziny później siedział w szkole. Dochodziła ósma. Przez następny miesiąc olewał opiekunów i zakumplował się z Ichigo. Odbył się konkurs talentów, na który byli zaproszeni rodzice uczniów. Sumire zaśpiewał piosenkę zespołu Kutless "what faith can do". Na instrumentach grali Ichigo, Rukia i Chado. Orihime i Ishida robi za chórek, choć praktycznie nie było ich słychać ^^'. Po jego występie nastała cisza.Po chwili rozbrzmiały gromkie brawa i krzyki "bis!". Zaśpiewał piosenkę 'Im still yours" tego samego zespołu, na dokładkę. Po występie spytał Ichi czy są tu jego starzy.
-Tak...ojciec,to ten wariat który tu woła.-podeszli to niego.
-Ichigo,synku, nie mówiłeś,że potrafisz tak dobrze grać na gitarze!-krzyczał podekscytowany.Przedstawisz mi kolegę?
- Nie mówiłem,bo nie pytałeś. To Sumire Hoshigaki.
-Hoshigaki?!-wrzasnął.
-Tak,tak się nazywam...chcę z panem pogadać...w cztery oczy.
-Dobrze,chłopcze... Opowiedział mu wszystko, czego się dowiedział miesiąc temu. Kiedy on to potwierdził,to rudzielec rzucił mu się zapłakany na szyję. Wtedy podeszli "rodzice" chłopaka.
-Witam, panie Kurosaki- przywitał się Suigetsu.
-Sui! Jak ja cię dawno nie widziałem!
-Zaraz...to wy się znacie?-spytał Sumire.
-Tak, od jakiś 30 lat...-odpowiedział Sui.
-Czemu mi wcześniej nie raczyłeś powiedzieć,że znasz moich rodziców,ty podła kreaturo?!-wrzasnął do Suigetsu przez łzy. Zaczął biec przed siebie. Wyszedł ze szkoły. Biegł,dalej płacząc.Nie zauważył jadącego samochodu. Zginął,zanim ktokolwiek zdążył za nim krzyknąć jego imię oznaczające kwiat fiołka. ******

Epilog. Pogrzeb odbył się pięć dni później. Przybyła na niego cała klasa zmarłego, jego przybrani rodzice i prawdziwa rodzina. Wszyscy płakali. W ciągu miesiąca każdy go polubił. Dopiero teraz się dowiedzieli czemu tak bardzo się zmienił z dnia na dzień. Od tamtego dnia Ichigo przychodził na jego grób co miesiąc, zostawiając świeży bukiet fiołków i zapalając nowy znicz. Czasem przychodził z rodziną.Tą prawdziwą i tą przybraną. Bardzo tęsknił za bratem, mimo iż tak krótko go znał. Często rozmawiał z jego opiekunami. Dzięki temu dowiedział się sporo o swej matce, która była za życia bliską przyjaciółką pani Hoshigaki. Gdy umiera ktoś,kogo znaliśmy,to chcemy czy nie, trzeba żyć dniem dzisiejszym i myśleć o jutrze. Życie toczy się dalej.
Gdy ktoś bliski umiera,
To dopiero do nas dociera,
Ile ta osoba dla nas znaczy.
Nikt nam tego nie wytłumaczy.
*** Z twej rozciętej brwi
Spływa powoli kropla czarnej krwi.
Krwi, Która jeszcze w twym umyśle tkwi.
I co zrobicie?
To jego życie!
Zrobi co chce.
Nawet, gdy to będzie złe.
Dla niego,
Dla jego przyszłości.
Jest dorosły-niech robi co chce.
Jego brew
Zdobi w tej chwili czarna krew.
Co zrobi?
Czy życie ocali? Czy może
w piekielnych czeluściach spali
Swoją duszę?
Przeżywając katusze
Jakich nigdy nie doświadczył...
Jego brwi
Zdobią teraz krople czarnej krwi...<--- mój wiersz.
***
To na tyle. ^.^.