środa, 16 października 2013

Czy warto.,,?

Nie wiem kiedy moje życie zaczęło się pieprzyć : czy już gdy się urodziłam czy dopiero teraz. Ale wiem, że nie zakończy się dobrze... Nazywam się Kira Akai. Moje życie to istne porażki. Matka po moich narodzinach nie mogła zajść w ciążę albo poraniała. Oczywiście cała wina spadła na mnie a nie na jej chorobę psychiczną, która pogłębiała sie z każdym miesiącem. Bo jak pięciolatka może się bronić przed złem jakie ją otacza? Jedyną osobą, która mnie kochała była moja ciotka od strony ojca. Przedszkole w Tokio nie było jeszcze takie złe, tak samo podstawówka... problemy zaczęły się od gimnazjum. Moja matka uczyła tam japońskiego,a na te lekcję byłam zmuszona chodzić. Po kilku tygodniach klasa dowiedziała sie że to moja matka, a co za tym idzie zaczęła zastanawiać się czemu traktuje mnie z taką pogardą. Jedynym plusem było to, że oceniała mnie na testach sprawiedliwie. Ale jak tylko coś źle zrobiłam , nieważne czy u niej czy u innego belfra na lekcji, to w domu obrywałam od niej. Mimo iż wyglądała na słabą, to wcale taka nie była. Oczywiście wiedziała gdzie bić, żeby w szkole nie nabrali podejrzeń. W tej atmosferze mijały miesiące. Moje ciało straciło swój naturalny koloryt. Zamieniło się miejscami w fioletowe coś, co bardziej przypominało kolorem jagodę. Karała za każde nawet najcichsze stęknięcie gdy nie podniosłam ręki. Moje spojrzenie z dnia na dzień stało się puste. Gdy miałam 16 lat postanowiłam zwiać. Już od przedszkola zbierałam pieniądze żeby móc to zrobić. Jedyną osobą która wiedziała była ciocia. Gdy pokazałam jej sińce, to od razu mnie przygarnęła i mówiła że nie odda. Mieszkała sama, a moi rodzice nie utrzymywali z nią kontaktów, więc znalazłam swój raj na ziemi. Niestety w snach nie było tak kolorowo... Śniło mi się że podpalają moją oazę spokoju a ja wraz z ciocią umieramy w płomieniach. *Rodzice nawet mnie nie szukali, taką byłam dla nich zakałą. Ojciec był pod jej pantoflem od zawsze... Myślę o samobójstwie ale... co jeśli to się nie uda? Co jeśli zranię zbyt wiele osób własną głupotą i.... nie zdołam tego zrobić? A co jeśli... oni mnie kochają ale... sama już nie wiem... Tyle myśli i tyle czasu aby każdą z nich obrócić w proch lub spełnić.... co zrobię gdy ciocia wyjedzie na dłużej? Czy pogodzę się ze sobą i z nimi? Czy też pójdę w tę najłatwiejszą stronę i skończę ze sobą? Jestem jedyną osobą która może sobie na te pytania odpowiedzieć. Czy warto żyć choć kocha cię tylko jedna osoba? Czy może lepiej się pogodzić i porozmawiać, powspominać to co dobre i zapomnieć o złych chwilach? Wszystko wydaje się w myślach takie...realne... **** Pogodziłam się z nimi po dłuższej walce ze sobą. Nie zrobiłam tego dla nich, lecz dla ciotki, która była mi najbliższa, choć niemal jej nie znałam. Ucieszyli się że po tylu dniach mnie ujrzeli. Wyobrażałam sobie tę chwilę, ale nie pszypuszczałam, że będzie ona tak radosna...szczególnie dla mnie.
Czy warto...?

1 komentarz:

  1. Wiem że denne, nie bijcie, ale jakoś mnie na takie coś naszło. Gomen...

    OdpowiedzUsuń