Na prośbę Ayame informuję że to fik o Naruto. Piszę głównie z tego anime choć czasem zdarzy się też Bleach(wielkie poświęcenie i nieoczekiwane spotkanie), kuroshitsuji(twins story).
Szok to mało powiedziane. Żuchwa opadła mu do samej gleby, w efekcie niszcząc jego maskę.
-Byłam w podobnym stanie gdy pięć lat temu mój sensei Jiraya powiedział mi o tobie.
Wtedy opowiedział mi też jak się poznaliśmy...opowiem ci to wieczorem.
****
Usadowili się w swoich kwaterach. Tylko sensei mieli pokoje obok siebie z przejściem międy ścianami.
Wieczorem przyszła do niego.Usiadła pod ścianą, ściągając maskę. On siedział na łóżku, również bez niej. Było koło północy. Założyła na pokój jutsu dźwiękochłonne,aby dzieciaki nic nie usłyszały z tej rozmowy.
-Podobno znalazł mnie w Lesie Śmierci. Dzień mego odnalezienia stał się dniem mych urodzin. Opowiedział mi o tym w 18 urodziny...
Wychował mnie jak własną córkę i na wspaniałą kunoichi. Męczyłam się z tą okrutną prawdą dwa lata.Potem postanowiłam zebrać drużynę kunoichi, jedyną w swoim rodzaju. Jedyną w historii shinobi. Udało się. Jiraya poparł moje zamiary i powiedział że będzie nademną czuwał i że się jeszcze spotkamy.
Więc po zebraniu swej wymarzonej drużyny dotkniętej przez los i nie mającej dokąd pójść wróciłam do rodzimej wioski, która tak dała mi w kość.
To w skrócie cała moja historia. Jeśli spotkasz kiedyś Jiraye to wspomnij mu o mnie.
Ja zrobię to samo.-przybili sobie żółwka.
Wróciła do siebie, po czym padła na posłanie zalewając się łzami wspomnień, zasypiając otulona ciemnością.
Obudzili się o świcie. Wczorajsza rozmowa z kage była prosta, więc już dziś wracali.
Po śniadaniu przyszedł do niej i opowiedzia jej swoją historię.
Droga powrotna upłynęła w milczeniu jouninów i na wesołej paplaninie geninów.
Wrócili wieczorem. Dorośli milczeli przez resztę dnia, dzieciaki też zamilkły.
Każdy poszedł w swoją stronę, aby znów się spotkać następnego razu, który niechybnie nastąpi niebawem(wiem durnie to brzmi ^^')
Napisałam ^^ wena wróciła, przynajmniej na chwilę!!!
A takie cuś na koniec :D
Wiem że krótko ale wolę tyle pisać i z sensem niż dużo i lać wodę.
czwartek, 31 października 2013
wtorek, 29 października 2013
Kunoichi team 3
Kika i Yuzu wykonały salto w powietrzu, po czym Kika utworzyła piaskowy wir a Yuzu wystrzeliła w niego falę ognia.Kira dodała kulę wody a Nina dodała do tego podmuch swego wachlarza.
Ta idealna synchronizacja uformowała szkło, na które opadały krople wody rozdmuchane przez wiatr.
Ten widok omamił Sasuke swym blaskiem oraz prostotą wykonania.
Po tym pokazie wszystkie zaczęły trenować swioje żywioły. Sasuke trenował z ich sensei, Kika i Yuzu trenowały wspólne jutsu,a Nina formowała kulę chakry w dłoni i próbowała dodać do niej błyskawicę.
Udało jej się, co zaowocowało kulą z chakry okoloną błyskawicą o fioletowym kolorze.
Rozpędziła się i walnęła w drzewo. Siła była tak duża że wywaliło pobliskie drzewa na kilkanaście metrów.
Jej towarzysze gapili się na nią jakby zobaczyli Jiraye grającego w limbo w slipkach w serduszka.
-C-co?-wydukała.
-Nina, jak ty...?-sensei była zdziwiona.
-To mm-oja techika..wymyśliłam t-to nie dawno...-dodała. Nie wiedziała co zrobić więc spuściła wzrok i tak stała przed rozwaloną florą.
Po paru minutach ruszyli odpocząć i zjeść coś do Ichiraku. Pech chciał, że był tam też Naru i Sakura. Odwrócili się w ich stronę i wypluli makaron.
-Kakashi-sensei?-zapytała różowowłosa.
Kira tylko westchnęła i podeszła do niej.
-Nie jestem tym za kogo mnie uważasz,wiesz? Może i jesteśmy podobni ale ja to nie on.
-Kim więc pani jest?-zapytał blondas orientując się że to kobieta.
-Kira Hatake-przedstawiła się.-jestem bliźniaczką tego zboka,czyli waszego sensei-dodała.
-COO?!-krzyknęli jednocześnie.
-Ehh, to skomplikowane...-odparł Sasek.
-To może nam przedstawisz kunoichi,hmm?-domagała się Sakura.
-Same się przedsawią, nie jestem jakimś prezenterem.-fuknął na nią. Ta spaliła buraka i spojrzała na dziewczyny.
Przedstawiły się, po czym Haruno zaczęła gromić wzrokiem Ninę. Domyśliła się że jej ukochany będzie do niej startował,bo jest z jego klanu.
Więc zaczęła obmyślać plan zemsty na niej.
*******
Dwa dni później drużyna 7 i 11(czyli kunoichi^^) wyruszyli na misję do krainy Mgły,aby wynegocjować warunki pokoju z kage wioski.
Nie odzywali się przez całą podróż, aby dotrzeć szybko.
Sprawili sobie tę przyjemność gdy zmierzali do gabinetu kage.
-Kakashi Hatake-przedstawił się jounin.
-Kira Hatake-odpowiedziała.
-Że co?!
-To co słyszałeś, bracie.
C.d.n...
Nie chce mi się pisać tytułów przywódców wiosek z dużej litery, tym bardziej że ich nie znam.
Next pewnie na początku listopada jak uda mi się coś wymyślić :D
Ta idealna synchronizacja uformowała szkło, na które opadały krople wody rozdmuchane przez wiatr.
Ten widok omamił Sasuke swym blaskiem oraz prostotą wykonania.
Po tym pokazie wszystkie zaczęły trenować swioje żywioły. Sasuke trenował z ich sensei, Kika i Yuzu trenowały wspólne jutsu,a Nina formowała kulę chakry w dłoni i próbowała dodać do niej błyskawicę.
Udało jej się, co zaowocowało kulą z chakry okoloną błyskawicą o fioletowym kolorze.
Rozpędziła się i walnęła w drzewo. Siła była tak duża że wywaliło pobliskie drzewa na kilkanaście metrów.
Jej towarzysze gapili się na nią jakby zobaczyli Jiraye grającego w limbo w slipkach w serduszka.
-C-co?-wydukała.
-Nina, jak ty...?-sensei była zdziwiona.
-To mm-oja techika..wymyśliłam t-to nie dawno...-dodała. Nie wiedziała co zrobić więc spuściła wzrok i tak stała przed rozwaloną florą.
Po paru minutach ruszyli odpocząć i zjeść coś do Ichiraku. Pech chciał, że był tam też Naru i Sakura. Odwrócili się w ich stronę i wypluli makaron.
-Kakashi-sensei?-zapytała różowowłosa.
Kira tylko westchnęła i podeszła do niej.
-Nie jestem tym za kogo mnie uważasz,wiesz? Może i jesteśmy podobni ale ja to nie on.
-Kim więc pani jest?-zapytał blondas orientując się że to kobieta.
-Kira Hatake-przedstawiła się.-jestem bliźniaczką tego zboka,czyli waszego sensei-dodała.
-COO?!-krzyknęli jednocześnie.
-Ehh, to skomplikowane...-odparł Sasek.
-To może nam przedstawisz kunoichi,hmm?-domagała się Sakura.
-Same się przedsawią, nie jestem jakimś prezenterem.-fuknął na nią. Ta spaliła buraka i spojrzała na dziewczyny.
Przedstawiły się, po czym Haruno zaczęła gromić wzrokiem Ninę. Domyśliła się że jej ukochany będzie do niej startował,bo jest z jego klanu.
Więc zaczęła obmyślać plan zemsty na niej.
*******
Dwa dni później drużyna 7 i 11(czyli kunoichi^^) wyruszyli na misję do krainy Mgły,aby wynegocjować warunki pokoju z kage wioski.
Nie odzywali się przez całą podróż, aby dotrzeć szybko.
Sprawili sobie tę przyjemność gdy zmierzali do gabinetu kage.
-Kakashi Hatake-przedstawił się jounin.
-Kira Hatake-odpowiedziała.
-Że co?!
-To co słyszałeś, bracie.
C.d.n...
Nie chce mi się pisać tytułów przywódców wiosek z dużej litery, tym bardziej że ich nie znam.
Next pewnie na początku listopada jak uda mi się coś wymyślić :D
piątek, 25 października 2013
kunoichi team 2
Wbiegł jak oparzony przez bramę, która teraz lśniła niczym łysina w słońcu.
Gdzie nie spojrzeć było czysto...
-Co się...? Kto...?-wydukał. Poszedł naprzód i zastał czarnowłosą rysującą coś na ścianie obok jego pokoju.
Wyglądało to jak smok trzymający różę. Nie zauważyła go i dokończyła. Dopiero gdy składała węgiel do pojemnika spostrzegła że ten się na nią gapi. Rzuciła narzędzie i pobiegła gdzieś wgłąb rezydencji.
Zaraz z tej samej ciemności wybiegła blondynka z tasakiem w dłoni. Kika biegła tuż za nią.
-Zabiję gnoja!-wrzeszczały. Sasek zląkł się, ale nie zwiał xP.
-Ktoś ty?-wycedziła blondi.
-Sasuke Uchiha, a wy to pewnie nowe lokatorki?-zapytał.
-Tak...Skąd..?
-Tsunade mi powiedziała-widząc ich miny dodał- Hokage.
Yuzu musiała go o wszystko wypytać. Oczywiście na większość jej pytań nie odpowiedział.
-Myślałam, że dowiem się czegoś więcej ale Itachi mówił że tak będzie...cóż...-podjudzała go Kika.
-Skąd wy go znacie?!-wybuchł-to morderca!
-Skądś-odpowiedziała czerwonowłosa pokazując mu język-znamy i już.
Pobiegły tam skąd się wyłoniły przy akompaniamencie swojego śmiechu. Sasuke stał jeszcze chwilę, po czym popatrzył na dzieło czarnowłosej.
Nigdy nie widział tak misternie wykonanych skrzydeł.
Poczłapał do swoich nowych "koleżanek" aby z nimi ustalić to i owo. Akurat wszystkie były w salonie i słuchały sensei.
-O, pan Uchiha. Niech pan siada. Właśnie ustalamy to i owo.-Sasek się zadziwił tym stwierdzeniem. Czyżby czytała w myślach?-pomyślał.
-Dla pana...
-Sasuke, po prostu Sasuke- poprawił.
-Ok...więc Sasuke ty będziesz pomagał Ninie przy zamiataniu posiadłości, a my zajmiemy się resztą.-uśmiechnęła się pod maską.
Poszukał wzrokiem Niny. Była stulona w kącie,cicho.
-Co jej się stało?a Czemu jest...taka?
-To musi ci sama powiedzieć jeśli zdobędziesz jej zaufanie. Uprzedzam to trudne.-odpowiedziała Kika.
-Aha...
**************
I zaczęły się wiosenne porządki xD. W trzy dni cała rezydencja lśniła niczym brama wspomniana wcześniej. Kira kulą ognia wypędziła całe robactwo z domu.
Sasuke pracował ze swoją koleżanką, jednak ta uciekała mu wzrokiem jakby był jakimś stworem.
-Em...-zaczął gdy już się zbierali na obiad-podoba ci się tu?-zapytał.
Ta tylko skinęła głową na tak i poszli szamać specjały Yuzu i Kiki.(przed spożyciem zapoznaj się z ulotką bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą)
Obiad upłynął w milczeniu. Po nim nadszedł czas na trening więc Sasuke poszedł na pole treningowe z nimi. Nie wiedział kiedy sam będzie go miał więc miał czas.
To, co ujrzał przekroczyło jego umiejętności(w sensie zdziwiły go umiejętności kunoichi dop.aut).
Plakat bez jakiegokolwiek pomysłu zrobiony w godzinę ^^
Krótkie wiem. Ale jakoś nie mam czasu na dłuższe rozdziały.
Gdzie nie spojrzeć było czysto...
-Co się...? Kto...?-wydukał. Poszedł naprzód i zastał czarnowłosą rysującą coś na ścianie obok jego pokoju.
Wyglądało to jak smok trzymający różę. Nie zauważyła go i dokończyła. Dopiero gdy składała węgiel do pojemnika spostrzegła że ten się na nią gapi. Rzuciła narzędzie i pobiegła gdzieś wgłąb rezydencji.
Zaraz z tej samej ciemności wybiegła blondynka z tasakiem w dłoni. Kika biegła tuż za nią.
-Zabiję gnoja!-wrzeszczały. Sasek zląkł się, ale nie zwiał xP.
-Ktoś ty?-wycedziła blondi.
-Sasuke Uchiha, a wy to pewnie nowe lokatorki?-zapytał.
-Tak...Skąd..?
-Tsunade mi powiedziała-widząc ich miny dodał- Hokage.
Yuzu musiała go o wszystko wypytać. Oczywiście na większość jej pytań nie odpowiedział.
-Myślałam, że dowiem się czegoś więcej ale Itachi mówił że tak będzie...cóż...-podjudzała go Kika.
-Skąd wy go znacie?!-wybuchł-to morderca!
-Skądś-odpowiedziała czerwonowłosa pokazując mu język-znamy i już.
Pobiegły tam skąd się wyłoniły przy akompaniamencie swojego śmiechu. Sasuke stał jeszcze chwilę, po czym popatrzył na dzieło czarnowłosej.
Nigdy nie widział tak misternie wykonanych skrzydeł.
Poczłapał do swoich nowych "koleżanek" aby z nimi ustalić to i owo. Akurat wszystkie były w salonie i słuchały sensei.
-O, pan Uchiha. Niech pan siada. Właśnie ustalamy to i owo.-Sasek się zadziwił tym stwierdzeniem. Czyżby czytała w myślach?-pomyślał.
-Dla pana...
-Sasuke, po prostu Sasuke- poprawił.
-Ok...więc Sasuke ty będziesz pomagał Ninie przy zamiataniu posiadłości, a my zajmiemy się resztą.-uśmiechnęła się pod maską.
Poszukał wzrokiem Niny. Była stulona w kącie,cicho.
-Co jej się stało?a Czemu jest...taka?
-To musi ci sama powiedzieć jeśli zdobędziesz jej zaufanie. Uprzedzam to trudne.-odpowiedziała Kika.
-Aha...
**************
I zaczęły się wiosenne porządki xD. W trzy dni cała rezydencja lśniła niczym brama wspomniana wcześniej. Kira kulą ognia wypędziła całe robactwo z domu.
Sasuke pracował ze swoją koleżanką, jednak ta uciekała mu wzrokiem jakby był jakimś stworem.
-Em...-zaczął gdy już się zbierali na obiad-podoba ci się tu?-zapytał.
Ta tylko skinęła głową na tak i poszli szamać specjały Yuzu i Kiki.(przed spożyciem zapoznaj się z ulotką bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą)
Obiad upłynął w milczeniu. Po nim nadszedł czas na trening więc Sasuke poszedł na pole treningowe z nimi. Nie wiedział kiedy sam będzie go miał więc miał czas.
To, co ujrzał przekroczyło jego umiejętności(w sensie zdziwiły go umiejętności kunoichi dop.aut).
Plakat bez jakiegokolwiek pomysłu zrobiony w godzinę ^^
Krótkie wiem. Ale jakoś nie mam czasu na dłuższe rozdziały.
wtorek, 22 października 2013
Kunoichi team 1
Do Konohy zmierzały cztery przedstawicielki płci pięknej. Wszystkie miały długie włosy do bioder.
Blondynka o niebieskich oczach szła cicho, tak samo jak jej sensei o srebrnych włosach spiętych w kucyk i czarnych tęczówkach.
Na samym końcu szła dziewczyna o czarnych włosach i oczach,cicha i wystraszona.
Kilka kroków przed nią stąpała krwistoczerwona(chodzi o kolor włosów xD, dop. aut.), zielonooka o kocich oczach.
-Ale się cieszę, Nina, że już jesteśmy!- mówiła głośno kociooka do swej cichej koleżanki.
-Cicho, bo nas ktoś usłyszy... Kika....-prosiła Nina.
-Zamknijcie się obie!-fuknęła trzecia-sensei, gdzie teraz idziemy?
-Yuzu, bez takich-upomniała ją sensei-idziemy do kage. Spędzimy tu trochę czasu, więc musimy mieć gdzie spać, nie? Egzamin na chuunina jest za dwa tygodnie.
Wszystkie ucichły. Zdawały sobie sprawę, że nie będzie łatwo.Są jedyną drużyną składającą się z samych kunoichi, co może być wyzwaniem.
Idąc do gabinetu kage natknęły się na drużynę 7.
-I gdzie łazisz, młotku?! Przewróciłeś ją!-darła się Sakura. Nina tylko zamknęła oczy i z nikąd wyciągnęła ogromny wachlarz.
Barwą był identyczny z barwami rodu Uchiha.
-Nina, stało się coś?-zapytał ktoś za plecami blondyna.
-N-nic... Tylko on na mnie wpadł...-wydukała.
-Zrobisz to jeszcze raz, a będziesz miał do czynienia z naszą sensei, rozumiesz blondasku?!-"miło" ostrzegła chłopaka.
Kika pomogła jej wstać. Piasek pod jej stopami zaczął się unosić. Otoczył ją. Wykonała jakaś pieczęć i zniknęły.
-Co się stało?-zapytała Sakura.
Sasuke ciągle miał przed oczyma ten wachlarz... Czy to możliwe, że ktoś przeżył...?
-A skąd mamy to wiedzieć?-zapytał po chwili. Wzruszyli ramionami i udali się do gabinetu Babuni.
***
-Kira Hatake, Kika no Sure, Nina Uchiha i Yuzu Uzukaze...- czytała na głos ich akta. Była w szoku, że wogóle taka drużyna powstała.
Z drugiej strony nie miała podstaw, aby ją rozwiązywać...Westchnęła tylko.- zamieszkacie w północnej części rezydencji Uchiha.
-Dziękuję, Hokage-ukłoniła się Kira. Wyszły.
Minutę poźniej do jej gabinetu wpadła drużyna 7. wraz z Kakashim.
-O już jesteście... Mam dla was dobrą wiadomość. Macie misję D jutro z samego rana-ich miny były bezcenne-to wszystko.
Już mieli się zbierać.
-Sasuke, zostań na chwilę-poprosiła. Stanął przed nią z tą swoją sasukową miną.-od dziś będziesz miał towarzystwo.
-Co?-zapytał z nadzieją że się przesłyszał.
-W rezydencji twojego klanu zamieszkają cztery kunoichi na czas nieokreślony.
-Kto?-wycedził przez zęby.
-Kira Hatake, Kika no Sure, Nina Uchiha i Yuzu Uzukaze...
-Że kto? Uchiha?! Hatake?!
-Tak. To wszystko.
Pobiegł do siebie. Nie mógł uwierzyć w to co usłyszał.
Kika i Yuzu ^^
Saska w wersji girl nie znalazłam ^^'
Kira Hatake.
Do
Opko totalnie zmyślone.
środa, 16 października 2013
Czy warto.,,?
Nie wiem kiedy moje życie zaczęło się pieprzyć : czy już gdy się urodziłam czy dopiero teraz. Ale wiem, że nie zakończy się dobrze...
Nazywam się Kira Akai. Moje życie to istne porażki. Matka po moich narodzinach nie mogła zajść w ciążę albo poraniała. Oczywiście cała wina spadła na mnie a nie na jej chorobę psychiczną, która pogłębiała sie z każdym miesiącem. Bo jak pięciolatka może się bronić przed złem jakie ją otacza?
Jedyną osobą, która mnie kochała była moja ciotka od strony ojca. Przedszkole w Tokio nie było jeszcze takie złe, tak samo podstawówka... problemy zaczęły się od gimnazjum. Moja matka uczyła tam japońskiego,a na te lekcję byłam zmuszona chodzić.
Po kilku tygodniach klasa dowiedziała sie że to moja matka, a co za tym idzie zaczęła zastanawiać się czemu traktuje mnie z taką pogardą. Jedynym plusem było to, że oceniała mnie na testach sprawiedliwie. Ale jak tylko coś źle zrobiłam , nieważne czy u niej czy u innego belfra na lekcji, to w domu obrywałam od niej. Mimo iż wyglądała na słabą, to wcale taka nie była.
Oczywiście wiedziała gdzie bić, żeby w szkole nie nabrali podejrzeń. W tej atmosferze mijały miesiące. Moje ciało straciło swój naturalny koloryt. Zamieniło się miejscami w fioletowe coś, co bardziej przypominało kolorem jagodę. Karała za każde nawet najcichsze stęknięcie gdy nie podniosłam ręki. Moje spojrzenie z dnia na dzień stało się puste. Gdy miałam 16 lat postanowiłam zwiać. Już od przedszkola zbierałam pieniądze żeby móc to zrobić. Jedyną osobą która wiedziała była ciocia. Gdy pokazałam jej sińce, to od razu mnie przygarnęła i mówiła że nie odda. Mieszkała sama, a moi rodzice nie utrzymywali z nią kontaktów, więc znalazłam swój raj na ziemi.
Niestety w snach nie było tak kolorowo... Śniło mi się że podpalają moją oazę spokoju a ja wraz z ciocią umieramy w płomieniach.
*Rodzice nawet mnie nie szukali, taką byłam dla nich zakałą. Ojciec był pod jej pantoflem od zawsze...
Myślę o samobójstwie ale... co jeśli to się nie uda? Co jeśli zranię zbyt wiele osób własną głupotą i.... nie zdołam tego zrobić?
A co jeśli... oni mnie kochają ale... sama już nie wiem...
Tyle myśli i tyle czasu aby każdą z nich obrócić w proch lub spełnić.... co zrobię gdy ciocia wyjedzie na dłużej? Czy pogodzę się ze sobą i z nimi? Czy też pójdę w tę najłatwiejszą stronę i skończę ze sobą?
Jestem jedyną osobą która może sobie na te pytania odpowiedzieć. Czy warto żyć choć kocha cię tylko jedna osoba? Czy może lepiej się pogodzić i porozmawiać, powspominać to co dobre i zapomnieć o złych chwilach? Wszystko wydaje się w myślach takie...realne...
**** Pogodziłam się z nimi po dłuższej walce ze sobą. Nie zrobiłam tego dla nich, lecz dla ciotki, która była mi najbliższa, choć niemal jej nie znałam.
Ucieszyli się że po tylu dniach mnie ujrzeli. Wyobrażałam sobie tę chwilę, ale nie pszypuszczałam, że będzie ona tak radosna...szczególnie dla mnie.
Czy warto...?
piątek, 11 października 2013
Dziwny dzień
Tego dnia wszystko szło nie po ich myśli. Najpierw zaspali co było trudne bo zawsze budzili się o odpowiedniej porze. Cała trójka przywitała dzień lodowatym prysznicem, rozlanym mlekiem i potłuczoną szklanką. Kiedy to sobie opowiadali w drodze do celu to każdy mówił to co chciał mówić rozmówca. Gdy się spotkali każdy miał szopę na głowie.
-Co tak długo?-zapytał Kaszalot po ich pojawieniu się.-jest w pół do ósmej. Czekam na was już ponad pół godziny!-oburzył się. Odburknęli coś w odpowiedzi. Sensei wkurzył się i zaczął formować pieczęcie. Dzieciarnia się wzdrygnęła,po czym ujrzała przeplatankę i jego zaciesz na ryju. Zrobili miny 'Are you fucking kidding me?" po czym strzelili facepalm'a.
-Na żartach się nie znacie?-zapytał. Trening szedł jak po gruzie. Na niczym nie mogli się skupić po tak "cudnym" poranku. Wszystkie kunaie i shurikeny chybiały. Żadna technika nie wychodziła. Więc koniec treningu przyszedł zanim na dobre się zaczął. Szli cisi do budki z ramenem. Nie było jeszcze 10. a już byli wku%wieni. Jak na złość było wolne tylko jedno miejsce. Mieli więc dwie opcje: albo pchać się na siłe, albo iść gdzie indziej, tudzież do siebie. Oczywiście wybrali opcję nr 1. W efekcie Naruto zaliczył glebę za ladą, Sakura walnęła się o grubą dechę, a Sasek...a on.... stał i nie mógł się powstrzymać od śmiechu. Spojrzeli na niego jak na ufosia. On się śmiał?! Po chwili zdziwienie zastąpiła złość. Rzucili się na niego. Zaczęli go łaskotać. To wywołało jeszcze większą salwę śmiechu u bruneta oraz głośne *prrr* wiadomo skąd xD. Haruno i Uzumaki odskoczyli od niego jak oparzeni. Po chwili do ich nosów doszedł ten zapach, więc w podskokach pobiegli przed siebie, a winowajca poczłapał w swoją stronę. Zaraz tego pożałował,bo zaczęło go gonić stado wron. Na szczęście schował się w jakieś budzie. Ptaki odleciały,a on stał po kolana w błocie pomieszanym z sianem. Postanowił jak najszybciej wrócić do siebie ogarnąć się i resztę dnia przekimać albo oglądać gazetki eeee...edukacyjne. Chował się jak mógł aby nikt nie zobaczył jego gafy po czym poszedł się umyć. Nastawił ciepłą wodę, a poleciała gorąca. Szybko się przebrał i zaczął czytać w wyrku. Tymczasem pozostałe głąby przywaliły w płot. Zaczęły się wykłócać o miejsce w budce, kiedy czarny kot przebiegł im drogę. Tego osobnika mieli złapać, ale ciągle im nawiewał. Tak więc ruszyli za nim, co chwilę waląc o coś.Trzy godziny potem szli do właścicielki kota cali obdrapani i w siniakach. Podziękowała za kota, po czym ruszyli do swoich mieszkań. Naru u siebie miał taki pieprznik jak po tornado.
-Spooko, jest jak zostawiłem-podsumował, po czym zrobił se ramen w kubku parząc się przy tym i poszedł spać już koło 14.
Sakura spotkała się po drodze z Kakashim. On zaczął pier&olić od czapy, więc wyłączyła się totalnie. Weszła do mieszkania, po czym rodzice ochrzanili ją, bo zrobiła taki bajzel rano. Znów się z nimi pokłóciła,ale tym razem szybko jej ulegli. Zdziwiło ją to, ale nic nie dodając poszła do siebie. Położyła się na łóżku ale nie mogła zasnąć. Była 15 a ona już miała dość. W efekcie cała trójka obudziła się po jedenastej w nocy. Patrząc na księżyc zgodnie uznali,że to był naprawdę dziwny dzień.
-Co tak długo?-zapytał Kaszalot po ich pojawieniu się.-jest w pół do ósmej. Czekam na was już ponad pół godziny!-oburzył się. Odburknęli coś w odpowiedzi. Sensei wkurzył się i zaczął formować pieczęcie. Dzieciarnia się wzdrygnęła,po czym ujrzała przeplatankę i jego zaciesz na ryju. Zrobili miny 'Are you fucking kidding me?" po czym strzelili facepalm'a.
-Na żartach się nie znacie?-zapytał. Trening szedł jak po gruzie. Na niczym nie mogli się skupić po tak "cudnym" poranku. Wszystkie kunaie i shurikeny chybiały. Żadna technika nie wychodziła. Więc koniec treningu przyszedł zanim na dobre się zaczął. Szli cisi do budki z ramenem. Nie było jeszcze 10. a już byli wku%wieni. Jak na złość było wolne tylko jedno miejsce. Mieli więc dwie opcje: albo pchać się na siłe, albo iść gdzie indziej, tudzież do siebie. Oczywiście wybrali opcję nr 1. W efekcie Naruto zaliczył glebę za ladą, Sakura walnęła się o grubą dechę, a Sasek...a on.... stał i nie mógł się powstrzymać od śmiechu. Spojrzeli na niego jak na ufosia. On się śmiał?! Po chwili zdziwienie zastąpiła złość. Rzucili się na niego. Zaczęli go łaskotać. To wywołało jeszcze większą salwę śmiechu u bruneta oraz głośne *prrr* wiadomo skąd xD. Haruno i Uzumaki odskoczyli od niego jak oparzeni. Po chwili do ich nosów doszedł ten zapach, więc w podskokach pobiegli przed siebie, a winowajca poczłapał w swoją stronę. Zaraz tego pożałował,bo zaczęło go gonić stado wron. Na szczęście schował się w jakieś budzie. Ptaki odleciały,a on stał po kolana w błocie pomieszanym z sianem. Postanowił jak najszybciej wrócić do siebie ogarnąć się i resztę dnia przekimać albo oglądać gazetki eeee...edukacyjne. Chował się jak mógł aby nikt nie zobaczył jego gafy po czym poszedł się umyć. Nastawił ciepłą wodę, a poleciała gorąca. Szybko się przebrał i zaczął czytać w wyrku. Tymczasem pozostałe głąby przywaliły w płot. Zaczęły się wykłócać o miejsce w budce, kiedy czarny kot przebiegł im drogę. Tego osobnika mieli złapać, ale ciągle im nawiewał. Tak więc ruszyli za nim, co chwilę waląc o coś.Trzy godziny potem szli do właścicielki kota cali obdrapani i w siniakach. Podziękowała za kota, po czym ruszyli do swoich mieszkań. Naru u siebie miał taki pieprznik jak po tornado.
-Spooko, jest jak zostawiłem-podsumował, po czym zrobił se ramen w kubku parząc się przy tym i poszedł spać już koło 14.
Sakura spotkała się po drodze z Kakashim. On zaczął pier&olić od czapy, więc wyłączyła się totalnie. Weszła do mieszkania, po czym rodzice ochrzanili ją, bo zrobiła taki bajzel rano. Znów się z nimi pokłóciła,ale tym razem szybko jej ulegli. Zdziwiło ją to, ale nic nie dodając poszła do siebie. Położyła się na łóżku ale nie mogła zasnąć. Była 15 a ona już miała dość. W efekcie cała trójka obudziła się po jedenastej w nocy. Patrząc na księżyc zgodnie uznali,że to był naprawdę dziwny dzień.
czwartek, 3 października 2013
Wujek
Gdy zbliżali się do krainy Fal przed Naruto pojawił się jakby cień. Mignął mu przed oczami. Kilka sekund później zaatakował ich shinobi mgły.
Nie zdążył jednak nikogo zranić, bo powaliła go potężna kula chakry. Poraziła go czerwona błyskawica i padł martwy. Ich wybawca ujawnił się. Miał długą grzywkę,czerwone oczy. W jednym z nich widniała czarna gwiazda. Twarz miał zakrytą jak Kakashi. Na szyi miał przekreślony ochraniacz Konohy.
-Nic wam nie jest?-spytał.
-Kim ty...?-Naruto uciął.
-Naruto Namikaze...dowiesz się w swoim czasie.-zniknął.
-Namikaze?!! Ja jestem Uzumaki, kumalski?!-wydarł się w przestrzeń.
Kakashi modlił się,aby nie skojarzył kilku faktów. Na szczęście,jak mawiał Sasuke, Naru to młotek :3
Od spotkania z tym gościem wiecznie rozgadany genin w ogóle się nie odzywał. Nagle stworzył klona i pobiegł w krzaki, formując kulę z chakry. Nie wiedział po co to robi. W jego prawym oku pojawiła się ledwie dostrzegalna biała gwiazda, a w lewym czarna. Zaczął biec. Stanął obok mostu.
-Wyłaź,śmieciu!-krzyknął młodzik. Zabuza zląkł się jego spojrzenia. Uzumaki walnął w niego kulą chakry,którą formował.
Głowa odleciała gdzieś w krzaki. Całe to zdarzenie obserwował "nieznajomy" z drzewa, gdzie stałby Haku, gdyby żył.
"To on jest dzieckiem z przepowiedni...Kto by pomyślał,że będzie to twój syn..."-pomyślał.
Zszedł z drzewa i podszedł do Namikaze.
-No no...Nie wiedziałem,że tak szybko obudzisz w sobie obie gwiazdy i to jednocześnie...
-Kim pan jest?
-Obito Namikaze, młodszy brat Minato Namikaze. Twój wujek. Mam 20 lat.- nagle Naruto osunął się na ziemię.
-Niedługo do was przybędę. Zajmę się nim,a wy wykonajcie misję. Bez żadnego "ale" udali się w dalszą drogę, a Obito wszedł z omdlałym przez stworzony przez siebie portal. Był już w swojej kryjówce.
Bezpiecznie odeskortowali budowniczego do celu. Trzy dni później zaatakował gang ścigający Zabuzę. Zaczęli rozwalać most. Dwa cienie pojawiły się znikąd zabijając każdego z nich. Był to Naruto i Obito. Młotek zmienił swój wygląd: opaskę miał zawieszoną na szyi, a na czole miał granatową przepaskę ze zdobieniami. Ubrany był w błękitne kimono. Wyraz twarzy jak nie on.
-Wracaj z kompanami. Widzimy się w Konosze na następnym treningu.-zniknął.
-Hai-odpowiedział.Zwrócił się do drużyny-sensei niech trenuje Sasuke i Sakurę, ja będę trenować z wujkiem. Skinął na to. Wracali do domu. Na widok Naruto wszyscy wybałuszali oczy.A on nic se z tegoż faktu nie robił. Poszli na ramen, jednak żarłok nawet nie tknął swojej pierwszej porcji. Myślał nad tym co powiedział mu wujek: "Gdyby wszyscy wiedzieli, kim jesteś,obwinialiby cię za jego śmierć. Wiem,że nie miałeś w życiu lekko. Jesteśmy swoją jedyną rodziną, więc jak będzie trzeba to oddam za ciebie życie. Masz w sobie moc do zmieniania ludzi." Dopiero pięśc Sakury przywróciła go do rzeczywistości
-Jedz głupku,bo ci wystygnie!-wrzasnęła. On uśmiechnął się, połknął kęs i spytał.
-I kto tu jest głupi? To nie ja uganiam się za tym snobem który widzi tylko siebie. Zanim coś powiesz, to zastanów się z 10 razy-jego oczy zaczęły się zmieniać. Pojawiły się w nich gwiazdy.-popatrzył na ramen, zapłacił i wstał-przez ciebie straciłem apetyt. Poszedł kilka kroków.
-Lepiej go posłuchaj,laluniu-odezwał się Obito pojawiając się nagle obok niej. Ona chciała go uderzyć. On zniknął. W efekcie trafiła jedzącego Sasuke w tył głowy. Twarz Uchihy wylądowała w jego misce,a jej zawartość na ladzie. Sasek był czerwony niczym połowa znaku jego klanu.
-Hahahhahhahha!-usłyszała chichot-Sakuraaa,takich rzeczy się nie zapomina!-rżał Naruto.
Żyłka pulsowała jej na czole gdy zaczęła się do niego zbliżać. Aktywował gwiazdy trzech ścieżek(wiem durnie to brzmi xP). Zatrzymała się tuż przed nim. On ją pocałował w nos i zniknął w chmurze dymu. Pozostawił na jej nosie czarną kropkę, która zmieniła się w jakąś skomplikowaną pieczęć i zniknęła.
Ocknęła się. Nie wiedziała,że "dzięki" tej kropce nie będzie już mogła zbliżyć się do Uzumakiego w złej intencji.
Że zamiast w niego będzie walić w najbliższą obok niego osobę albo w samą siebie xD.(niezłe,co nie?).
Naru robił duże postępy w krótkim czasie, co cieszyło nie tylko Obito, ale też Kaszalota. Sakura go olewała, a Sasuke był zazdrosny. Czas mijał. W przerwach między treningami Naruto poznawał historię swojej rodziny,studiował(tiaa, tu głośny śmiech) różne zwoje. Uchiha już nie był dla niego rywalem. Uczył też Konohamaru. Nic nie zapowiadało nadchodzącej burzy... Po egzaminach na chuunina Akasie zaatakowały.
Konoszanie bronili się jak mogli, jednak padali niczym muchy. Sasek schował się w obawie o życie, a obok niego jego fanka # -1. Było dla niego za wcześnie na spotkanie z bratem. Naruto wraz z wujkiem i ANBU oraz jouninami walczyli dzielnie. Naru walczył z wężowym Sanninem, a Obito z jednym z ciał Paina. Szybko go zabił i zajął się Itachim. Wysłał go do wymiaru równoległej gwiazdy. Hidan, Kakuzu, Konan i rybia gęba nie byli wyzwaniem, więc zginęli szybko. Pozostał człowiek w masce i Oro. Młody próbował walczyć z wężowymi technikami ale nadaremno. Nawet z nową mocą nie mógł pokonać tego gada...Obito przybył z pomocą, po załatwieniu Tobiego. Zaatakował Wężusia, jednak jego śmierć przypłacił własnym życiem. Oro użył na nim techniki zamieniającej ciało w kamień. Mimo niechybnej śmierci stał z poniesioną głową. Wiedząc co zaraz nastąpi jego oczy zaszły łzami i spojrzał na bratanka. Ten podbiegł do niego. Zanim zamienił się w posąg w jego prawym oku pojawiła się biała gwiazda. Obie gwiazdy były tak wyraźne,że widać je było nawet gdy był już kawałkiem skały. Naru załamał się psychicznie i zamknęli go u czubków,lecz nikt nie wiedział, co kryło się w jego sercu tkniętym okruchem nadziei na odzyskanie szczęścia. A oto oczy :
Nie zdążył jednak nikogo zranić, bo powaliła go potężna kula chakry. Poraziła go czerwona błyskawica i padł martwy. Ich wybawca ujawnił się. Miał długą grzywkę,czerwone oczy. W jednym z nich widniała czarna gwiazda. Twarz miał zakrytą jak Kakashi. Na szyi miał przekreślony ochraniacz Konohy.
-Nic wam nie jest?-spytał.
-Kim ty...?-Naruto uciął.
-Naruto Namikaze...dowiesz się w swoim czasie.-zniknął.
-Namikaze?!! Ja jestem Uzumaki, kumalski?!-wydarł się w przestrzeń.
Kakashi modlił się,aby nie skojarzył kilku faktów. Na szczęście,jak mawiał Sasuke, Naru to młotek :3
Od spotkania z tym gościem wiecznie rozgadany genin w ogóle się nie odzywał. Nagle stworzył klona i pobiegł w krzaki, formując kulę z chakry. Nie wiedział po co to robi. W jego prawym oku pojawiła się ledwie dostrzegalna biała gwiazda, a w lewym czarna. Zaczął biec. Stanął obok mostu.
-Wyłaź,śmieciu!-krzyknął młodzik. Zabuza zląkł się jego spojrzenia. Uzumaki walnął w niego kulą chakry,którą formował.
Głowa odleciała gdzieś w krzaki. Całe to zdarzenie obserwował "nieznajomy" z drzewa, gdzie stałby Haku, gdyby żył.
"To on jest dzieckiem z przepowiedni...Kto by pomyślał,że będzie to twój syn..."-pomyślał.
Zszedł z drzewa i podszedł do Namikaze.
-No no...Nie wiedziałem,że tak szybko obudzisz w sobie obie gwiazdy i to jednocześnie...
-Kim pan jest?
-Obito Namikaze, młodszy brat Minato Namikaze. Twój wujek. Mam 20 lat.- nagle Naruto osunął się na ziemię.
-Niedługo do was przybędę. Zajmę się nim,a wy wykonajcie misję. Bez żadnego "ale" udali się w dalszą drogę, a Obito wszedł z omdlałym przez stworzony przez siebie portal. Był już w swojej kryjówce.
Bezpiecznie odeskortowali budowniczego do celu. Trzy dni później zaatakował gang ścigający Zabuzę. Zaczęli rozwalać most. Dwa cienie pojawiły się znikąd zabijając każdego z nich. Był to Naruto i Obito. Młotek zmienił swój wygląd: opaskę miał zawieszoną na szyi, a na czole miał granatową przepaskę ze zdobieniami. Ubrany był w błękitne kimono. Wyraz twarzy jak nie on.
-Wracaj z kompanami. Widzimy się w Konosze na następnym treningu.-zniknął.
-Hai-odpowiedział.Zwrócił się do drużyny-sensei niech trenuje Sasuke i Sakurę, ja będę trenować z wujkiem. Skinął na to. Wracali do domu. Na widok Naruto wszyscy wybałuszali oczy.A on nic se z tegoż faktu nie robił. Poszli na ramen, jednak żarłok nawet nie tknął swojej pierwszej porcji. Myślał nad tym co powiedział mu wujek: "Gdyby wszyscy wiedzieli, kim jesteś,obwinialiby cię za jego śmierć. Wiem,że nie miałeś w życiu lekko. Jesteśmy swoją jedyną rodziną, więc jak będzie trzeba to oddam za ciebie życie. Masz w sobie moc do zmieniania ludzi." Dopiero pięśc Sakury przywróciła go do rzeczywistości
-Jedz głupku,bo ci wystygnie!-wrzasnęła. On uśmiechnął się, połknął kęs i spytał.
-I kto tu jest głupi? To nie ja uganiam się za tym snobem który widzi tylko siebie. Zanim coś powiesz, to zastanów się z 10 razy-jego oczy zaczęły się zmieniać. Pojawiły się w nich gwiazdy.-popatrzył na ramen, zapłacił i wstał-przez ciebie straciłem apetyt. Poszedł kilka kroków.
-Lepiej go posłuchaj,laluniu-odezwał się Obito pojawiając się nagle obok niej. Ona chciała go uderzyć. On zniknął. W efekcie trafiła jedzącego Sasuke w tył głowy. Twarz Uchihy wylądowała w jego misce,a jej zawartość na ladzie. Sasek był czerwony niczym połowa znaku jego klanu.
-Hahahhahhahha!-usłyszała chichot-Sakuraaa,takich rzeczy się nie zapomina!-rżał Naruto.
Żyłka pulsowała jej na czole gdy zaczęła się do niego zbliżać. Aktywował gwiazdy trzech ścieżek(wiem durnie to brzmi xP). Zatrzymała się tuż przed nim. On ją pocałował w nos i zniknął w chmurze dymu. Pozostawił na jej nosie czarną kropkę, która zmieniła się w jakąś skomplikowaną pieczęć i zniknęła.
Ocknęła się. Nie wiedziała,że "dzięki" tej kropce nie będzie już mogła zbliżyć się do Uzumakiego w złej intencji.
Że zamiast w niego będzie walić w najbliższą obok niego osobę albo w samą siebie xD.(niezłe,co nie?).
Naru robił duże postępy w krótkim czasie, co cieszyło nie tylko Obito, ale też Kaszalota. Sakura go olewała, a Sasuke był zazdrosny. Czas mijał. W przerwach między treningami Naruto poznawał historię swojej rodziny,studiował(tiaa, tu głośny śmiech) różne zwoje. Uchiha już nie był dla niego rywalem. Uczył też Konohamaru. Nic nie zapowiadało nadchodzącej burzy... Po egzaminach na chuunina Akasie zaatakowały.
Konoszanie bronili się jak mogli, jednak padali niczym muchy. Sasek schował się w obawie o życie, a obok niego jego fanka # -1. Było dla niego za wcześnie na spotkanie z bratem. Naruto wraz z wujkiem i ANBU oraz jouninami walczyli dzielnie. Naru walczył z wężowym Sanninem, a Obito z jednym z ciał Paina. Szybko go zabił i zajął się Itachim. Wysłał go do wymiaru równoległej gwiazdy. Hidan, Kakuzu, Konan i rybia gęba nie byli wyzwaniem, więc zginęli szybko. Pozostał człowiek w masce i Oro. Młody próbował walczyć z wężowymi technikami ale nadaremno. Nawet z nową mocą nie mógł pokonać tego gada...Obito przybył z pomocą, po załatwieniu Tobiego. Zaatakował Wężusia, jednak jego śmierć przypłacił własnym życiem. Oro użył na nim techniki zamieniającej ciało w kamień. Mimo niechybnej śmierci stał z poniesioną głową. Wiedząc co zaraz nastąpi jego oczy zaszły łzami i spojrzał na bratanka. Ten podbiegł do niego. Zanim zamienił się w posąg w jego prawym oku pojawiła się biała gwiazda. Obie gwiazdy były tak wyraźne,że widać je było nawet gdy był już kawałkiem skały. Naru załamał się psychicznie i zamknęli go u czubków,lecz nikt nie wiedział, co kryło się w jego sercu tkniętym okruchem nadziei na odzyskanie szczęścia. A oto oczy :
wtorek, 1 października 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)















