8.Wyszła ze szpitala następnego dnia,czego nie można powiedzieć o Sakurze.
Jej stan twarzy nie pozwalał na ukazanie się opinii publicznej(czyt. Ino).
Kunoichi wróciły do siebie razem z Uchihą, zostawiając Kakashiego i Naruto w budce z ramen.
-Itachi...-kontynuowała Uchiha gdy już dotarli do rezydencji-jest moim ojcem-wyszeptała.-znam go odkąd ukończyłam 5
lat,wcześniej opiekowała się mną rodzina która mnie znalazła. Trenował mnie na zabójcę, czego na początku nie wiedziałam.
Rzadko mnie chwalił. Skupiał się na rygorze. Podobno jego ojciec go chwalił a ciebie, Sasuke, mieszał z błotem.
Byłeś jego cieniem.
Sasuke mimowolnie zacisnął pięści przypominając sobie te zdarzenia.
-Moja matka-mówiła dalej-podobno zmarła przy porodzie...Mam mało szczęśliwych wspomnień.-schowała twarz w dłonie,
dając tym sygnał, aby on zabrał głos.
Ta krótka z pozoru wypowiedź zawierała tyle istotnych dla niego faktów, że przez dłuższą chwile sie nie odzywał.
-To prawda, byłem jego cieniem.Czułem sie jak popychadło. Ale teraz ćwiczę i jestem silniejszy-na dowód wyprężył muskuły.
Jednak nie były one zbyt okazałe-on zawsze był we wszystkim lepszy...istny geniusz.-Zakończył na tym.
Resztę wiedziały. Według Niny Itachi był narcyzem z wypaczonym umysłem. Jego ego przekraczało jakiekolwiek skale.
Był świetnym nauczycielem, lecz ojcem marnym.
- Gdy się zorientowałam na kogo mnie szkoli, to uciekłam. Gdyby wtedy sensei mnie nie znalazła, to pewnie już bym nie
żyła albo by mnie torturował za nieposłuszeństwo...Uciekłam od niego, choć wiedziałam że był mi najbliższą rodziną.
Dowiedziawszy się że ma młodszego brata postanowiłam go odnaleźć.
Tego dnia był czas zwierzeń. Powiedzieli sobie wszystko co mieli do powiedzenia. A było tego sporo.
Tymczasem Naru i Kaka zjedli swoje posiłki i poszli w stronę swoich spraw.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz