wtorek, 17 września 2013

Wielkie poświęcenie 5

Po tym rozdziale będzie epilog ^.^
Pogotowie przyjechało po dziesięciu minutach. Ichigo ten czas dłużył się w nieskończoność.
Odbiła się od szyby niczym szmaciana lalka. Lekarz orzekł że ma poważny wstrząs mózgu,złamaną rękę w trzech miejscach,złamane żebra...
Kurosaki był w szoku i te informacje docierały do niego z opóźnieniem.
Nim się zorientował karetka odjechała na sygnale. Drżącymi dłońmi napisał ojcu SMS aby pojechał do szpitala w którym pracuje. Rudzielca podwiózł do szpitala Chado, czego nie był do końca świadomy. Na korytarzu zobaczył ojca.
Spojrzał na niego z nadzieją.
-Jest w śpiączce,przez co nie możemy przeprowadzić większości badań...
Następnego dnia w szkole był nieobecny myślami.
-Kurosaki-kun...co ci jest?-zapytała rudowłosa przyjaciółka.Popatrzył na nią. jego oczy nic nie wyrażały.
-Sakura miała wczoraj poważny wypadek...jest w śpiączce...-skierował się w stronę szafek.Stanął przed swoją,po czym walnął w nią głową i tak stał. Nic go nie obchodziło. Tylko żeby się wybudziła.
Pojechał do szpitala,w którym leżała.Siedział tam do ósmej,aż nie wygoniła go pielęgniarka.Powlókł się do domu.
Zamknął w pokoju i nie wychodził. Siostry próbowały się do niego dostać,pogadać. Jednak nic to nie dało.
Po szkole całe dnie spędzał w pokoju(po wizycie w szpitalu). Prawie nic nie jadł i nie pił. W szkole praktycznie się nie odzywał do nikogo. Tak dzień w dzień przez pół roku bez przerwy. Pewnego już majowego dnia,kilka tygodni przed końcem drugiej klasy liceum Ichigo nie przyszedł. Na początku jego przyjaciele myśleli że zachorował. Po tygodniu postanowili do niego pójść. Siostry powiedziały im, że Ichi trafił na oddział intensywnej terapii z powodu próby samobójczej i chronicznego niedożywienia.Ojciec cały czas nad nim czuwał. Dotarli do celu w 15 minut. Jednak personel medyczny nie wpuścił ich do przyjaciela.
Orihime upadła na kolana i zaszlochała.
-Hime*, co się stało?-spytała Rukia. Wszyscy spojrzeli w jej stronę.
-To wszystko moja wina-przyznała się cicho.
-Jak to? Co ty pleciesz?
-To ja wepchnęłam ją pod samochód! I Ichigo leży tam przeze mnie!-prawie wykrzyczała.
-Co?
-Byłam zazdrosna...-dodała po chwili. W następnej była przygniatana do ściany przez Chado.
-Przez twoją głupią zazdrość omal nie zginęły dwie osoby. Coś ty myślała?! Że jak się jej, być może,-ostatnie słowo podkreślił-pozbędziesz to on się w tobie zabuja?!-wykrzyczał Ishida.
-W tej chwili idziemy do jego domu i wszystko wyśpiewasz a potem do jej rodziców. Już!-Renji pociągnął ją do wyjścia.
Ruszyli za nim. Czemu to powiedziała? Gdy zobaczyła go za tą szybą coś w niej pękło. Półroczne milczenie przepadło w ciągu paru sekund. Na korytarzu szpitala,tuż przed wyjściem, spotkali jego ojca. Gdy tylko powiedziała prawdę dostała mocno z liścia.
To ją zamroczyło.
- Jeśli się nie wybudzą, to popamiętasz mnie, kobieto!-wysyczał Isshin.
**************
W końcu poszli do jej rodziców. Tamci po usłyszeniu prawdy chcieli wzywać policję. Dwa tygodnie później Orihime została postawiona przed sądem pod zarzutem umyślnego spowodowania wypadku.
W tym samym czasie Ichigo wybudził się.
-Synu,jak się czujesz?-ten tylko poruszył wargami. Ojciec szybko podał mu wodę.
-Gdzie ja...
-Jesteś w szpitalu. Trafiłeś tu prawie miesiąc temu. Chciałeś się zabić.
-Bez niej nic nie ma sensu. Powinni zabić winowajcę...
-Ona właśnie jest w sądzie i pewnie dostanie kilka lat jeśli nie więcej.
-Co....? Ona? Ale...kierowcą był facet...
-Ale to nie on ją potrącił.Ktoś ją wypchnął,a on nie zdążył wyhamować.
-Kto...?
-Twoja przyjaciółeczka-ostatnie słowo prawie wypluł-Orihime.
-Co...?Czemu...-wychrypiał głośniej.
-Bo jest w tobie chorobliwie zakochana. -.... -Twoja matka i siostry bardzo się o ciebie martwią.-dodał.
-A co z nią....?
-Dalej nic. Ale po prześwietleniu mózgu lekarze wnioskują że niedługo się wybudzi.-dodał. Po prawie dwóch tygodniach wreszcie ukazała światu swoje brązowe oczy.
*Hime-tak czasem przyjaciele mówili na Orihime. Oznacza to księżniczkę(jap.)

1 komentarz:

  1. Hejka!
    Świetny rozdział!
    Ja bym tam nie dawała Orihime do sądu...
    Zastanawiam się co będzie w epilogu.
    Dużo Chakry ci życzę!
    Buziaki!:*
    Aki

    OdpowiedzUsuń