czwartek, 2 maja 2013

Twins story 4

Aizen nie mógł się już doczekać. Nie wierzył,że po prawie 14 latach zobaczy brata... Szczęście zagościło w jego sercu.
Poszedł wraz z Sebastianem,Rukią i Ciel'em do ogrodu. Zachwyciło go piękno tak małego skrawka ziemi.
-Zaraz tu przyjdzie-oznajmił Michaelis.
Aizen zniknął by po chwili pojawić się ze swoją krwionośną kosą.Na ostrzu widniała trupia czaszka z łańcuchem.
-Sebas-chaaan! Tęskniłem!-Grell rzucił się na Sebka.
Ten odsunął się przewidując jego reakcję. W efekcie Suctiff zaliczył glebę.
-AŁA!! to bolało! Sebciu,chyba mnie nie okłamałeś?
-Pan Sebastian miał rację...-zaczął Aizen.
-Ale że z czym?
-Jesteś wkurzający...
-Sebastianku,czy to ta osoba,którą miałem poznać?
-Tak...to twój brat bliźniak, Aizen.
*********************
Bracia patrzyli na siebie z niedowierzaniem. Nie licząc długości włosów wyglądali identycznie.
-To...mój brat?!-oburzył się Grell- Nie...to nieprawda! Nie mam rodzeństwa! Sebciu,ty kłamiesz,prawda?!
Ten obrzucił go tylko zimnym spojrzeniem.
-Jesteś tylko nieczułym egoistą! Nigdy nie pomyślałeś,że możesz mieć rodzinę?!-wydarł się Aizen. Podszedł do brata i go spoliczkował. Potem ściął mu włosy mniej więcej do ramion. Pstryknął palcami i przed nimi ukazało się duże lustro.Przybliżył swoją twarz do jego.
-Czego ty nie chciałeś,ja pragnąłem z całego serca codziennie...-po jego policzkach spłynęły łzy.-ty... łajdaku!!!Czy naprawdę myślisz tylko o sobie?!
-Nie...-na twarzy Aizen'a pojawił się uśmiech-myślę też o tym aby szef był zadowolony z mojej roboty.-tym razem dostał kopa w szczękę. Patrzył jak jego niby brat ucieka.Zamglił mu percepcję wzrokową. Sebastian,Ciel i Rukia pognali za nim. Grell ocknął się i poszedł za nimi. Szukali go w całej posiadłości. W pewnym momencie Sebastian zobaczył krew prowadzącą do łazienki. Znaleźli go w wannie. Z jego żył spływała krew.
Trząsł się. Demoniczny lokaj nie wiadomo skąd wyjął bandaże i ręcznik. Opatrzył go. Nie zdążył mu jednak nic powiedzieć. Niedoszły samobójca odpłynął w ciemność nim ktokolwiek się zorientował. Rukia wybiegła z krzykiem.
Przeniósł go do salonu i okrył kocem.
************************
Obudził się po prawie dwóch godzinach. Rukia cały czas przy nim czuwała.
-Aizenie...-jej oczy się zaszkliły. Spojrzał na nią,lecz jego spojrzenie było zupełnie puste,bez życia.
-Prze...przepraszam...-nie mógł zgiąć rąk z powodu tępego bólu i szczelnych bandaży. Powoli robiły się czerwone.
-Szsz!-syknął. Lokaj Ciel'a zrobił mu nowe opatrunki.Poszkodowany zasnął,więc wszyscy uczynili to samo.
Jedna osoba nie mogła zmrużyć oka...
Rano poszedł do ogrodu. Było za wcześnie na cokolwiek.Zobaczył Aizen'a. Gapił się w niebo.
Jego twarz nie wyrażała emocji. Usiadł obok.
Trwali tak w niczym niezmąconej ciszy,aż nagle Aizen westchnął.
-Od kiedy tu siedzisz?-zapytał.
-Kilka minut.Przeszkadzam ci?
-Nie.Tylko po co tu przyszedłeś?Myślałem,że nie chcesz mnie znać...
-Bo nie chciałem-palnął.-od początku byłem sam,inny niż reszta...gdy miałem 15 lat szef wyszkolił mnie na Shinigami i od tamtej pory moją pracą jest zbieranie ludzkich dusz. Nigdy nie pomyślałem że mógłbym mieć rodzinę.
-Tiaa...-Aizen powtórzył mu to co mówił w szpitalu.
-Może nas rozdzielili gdy byliśmy mali? Pewnie i tak byśmy się spotkali.
-Mogę ci zadać osobiste pytanie?
-mhmm.
-Czy ty...wolisz mężczyzn niż kobiety?-Grell'a zatkało.-bo pan Sebastian mówił,że lgniesz do niego jak muchy do miodu.
-Cóż...nigdy się nad tym nie zastanawiałem.
-Zapomnij więc o tym pytaniu.-rzekł wstając-trzeba w końcu coś zjeść. Poszli do kuchni. Aizen usiadł a Grell robił co mu instruował.Po kwadransie z pomieszczenia dochodziły cudne zapachy.
Mimo wczesnej pory wszyscy domownicy(i gość) zjawili się w jadalni.
****************
Koło południa przyjechała panienka Elizabeth w obszernym kapeluszu,który krył "braki" w jej fryzurze.
Jej narzeczony zaprowadził ją do holu,gdzie bracia właśnie podlewali roślinki.
Aizen przerwał i podbiegł do niej. Zaczęła się instynktownie cofać.
Szybko doskoczył do niej.Klasnął w dłonie i zdjął jej kapelusz.
Jej lok był na swoim miejscu.Ox0
-J-jak ty to...?
-A to już moja tajemnica.
Po schodach zeszła Rukia aby powitać gościa.Aizen ukłonił się jej.
-Dobrze panienka spała?
-Aizenie,dałam ci dzień wolnego,musisz odpocząć.
-Jak sobie panienka życzy. Panie Sebastianie,czy jest tu pianino?
-Tak,jest w salonie. Zanim przysiadł do gry obejrzał to dzieło rąk ludzkich. Zagrał melodię,której nikt ze zgromadzonych nigdy nie słyszał, nawet Rukia,choć spędziła w jego towarzystwie prawie 10 lat. Umiał też pięknie śpiewać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz