Znalazł go na dachu rezydencji Uchiha.
-Skąd wiedziałeś?-wychlipiał.
-Też często lubię zaszyć gdzieś wysoko i spokojnie pomyśleć.Wiesz jakie mieli miny jak stamtąd wybiegłeś?Gdyby to nie była poważna sprawa,to pewnie bym się uśmiał...
-Tak,Sebastian też był śmieszny...
-Co mówiłeś że podsłuchiwał?
-Mówiłem do Ichigo że...byłem głupcem łażąc tak za nim cały czas.Łzy mnie uśpiły...Nie wiedziałem że ktoś mnie podsłuchuje...
-Rozumiem.Czasem gadam z rodzicami,a raczej ich duchami.Wyobrażam sobie co by mi powiedzieli jakby żyli.To mnie uspokaja.
-Każdy ma swoje dziwactwa i sekrety.
-Tak,dokładnie.I gdyby nie one to nie byłoby wstydu z mówienia czegokolwiek.-po chwili dodał-nie zdziwi chyba nikogo jak przez jakiś czas nie będziesz się do niego odzywał.-Grell schował twarz w ramionach.
-Sebastianie,długo się będziesz jeszcze tak chował? Mało zła wyrządziłeś swoją osobą?-Aizen wezwał swą kosę i w mgnieniu ludzkiego oka pojawił się przy Michaelisie.-Radzę nie przeginaj.Jeśli jeszcze raz będziesz podsłuchiwał czyjąkolwiek rozmowę,to...-efektywna pauza-zajmij się lepiej swoim paniczem.-wyszeptał mu do ucha.
Lokaj zniknął,zrozumiawszy aluzję.
-Co mu powiedziałeś?
-Nic takiego.Już nie odważy się nikogo podsłuchiwać.Ty się go boisz?
-Odkąd zauważyłem jego...charakter to...-spuścił głowę-tak...
-Jak coś będzie nie tak to przybędę w sekundę.
-Może pójdziemy pobawić się z Minato i Ichigo?
-Dobra myśl-poszli.
******************
Czas mijał,ale nic się nie zmieniało.A nawet było gorzej.Shinigami mało jadł,mówił.
Prawie cały czas spędzał na dachu,nawet gdy padało.
-Wszystko gra?-zapytał Aizen pewnego styczniowego dnia.
-Sam już nie wiem.Myślałem, że jak go zignoruję to wszystko się jakoś ułoży,ale się nie układa.
-Gdzie on jest?-zapytał Michaelis następnego dnia.
-Kto?-Aizen udawał że nie wie o kogo chodzi.-Paniczu Ciel,czy nie powinniście już wracać?
-Racja..Sebastianie!Wyjeżdżamy po kolacji.
-Tak jest,paniczu... Grell przechadzał się po lesie,aż dotarł do sadzawki. Tam ujrzał dziewczynę o tak samo czerwonych włosach jak jego. Nazywała się Orihime.W ciągu kilku dni bardzo się do siebie zbliżyli. Po tygodniu przybył wraz ze swą wybranką serca do dworu Uchiha.
-Nazywam się Orihime Fuguyama. Miło mi was poznać-dygnęła.
-Wujku!Nareszcie jesteś!Gdzie ty byłeś?!-z kuchni wybiegł Minato.
-To synek Aizen'a,Minato.-wyjaśnił.
********************
Dwa lata później Grell został ojcem bliźniaczek.Jedna miała oczy czerwone po matce,a druga zielone z domieszką żółtego po ojcu. Na pępkowe zaprosili wszystkich znajomych.
Sebek od razu się przywalił do Grell'a.
-Ojojoj myślałeś,że tęskniłem za tobą? Już trzy lata nic do ciebie nie czuję,chyba że odrazę,lokaju.Nie mów że tak łatwo cię zdenerwować!-uśmiechnął się chytrze.Za to oberwał w nos i w brzuch z całym impetem.Splunął krwią i osunął się na podłogę.
Chwilę później był już związany łańcuchem ze skrzydeł anioła i krwi demona.
-Jak śmiałeś?! Ostrzegałem cię Michaelis!Paniczu Ciel,on miał się już nie wpieprzać w czyjeś sprawy!Dlatego nie wypuszczę go póki nie przeprosi go Grell...-podszedł do brata i zaczął leczenie-nos nie jest w tak złym stanie jak brzuch...uszkodziłeś mu organy wewnętrzne!
-Jesteś...najgorszy ze...wszystkich których znam...a do tej pory myślałem...że to mój szef mi daje...w kość...ałł!-złapał się za brzuch.Podszedł do niego,złożył na jego ustach delikatny pocałunek-Giń!-przeciął jego wnętrzności kosą.Jego ludzka powłoka zniknęła,lecz nadal nie mógł się ruszyć.
***************
-Cielu- rzekł Grell-ty jesteś jego panem,więc zdecyduj co z nim zrobić. Ja nie mam już siły...
-Nałóż na niego wraz z bratem pieczęć i odeślij do piekielnych czeluści.Żadna zemsta nie jest warta aby mieć takiego lokaja przy boku. Nie chcę go więcej widzieć.
-Tak zrobimy.
-Dobrze. Przy rytuale przejścia uczestniczyli bracia,Sakura i jej rodzice.Grell nie wiedział,że jego brat umie się posługiwać alchemią.
Pół roku później Ciel dokonał zemsty,a Grell za pomocą alchemii i jakiegoś zaklęcia,której uczył go brat,przeniósł się do innego świata.Podczas gdy on znikał,to tak samo z umysłów jego bliskich zniknął on sam. Nikt go już nie pamiętał.
****************
Znalazł się nieopodal jakieś jaskini. Jedyne co ze sobą miał to jego ubranie,kosa i okulary.
Zaczął przeszukiwać nieznany mu teren. Wtem napotkał drużynę Hebi z Naruto, którą dowodził nie kto inny jak Sasuke Uchiha.
-Kim ty jesteś?-zapytał białowłosy-wyglądasz dziwnie. -I kto to mówi?-fuknął-jestem Grell Sutcliff. -Osz ty...- Hozuki rzucił się na niego z mieczem Zabuzy. Shinigami odpalił swoją kosę żniwiarza i przeciął jego "zabawkę" na pół.
-Jak ty to...?-fiołkowookiego zatkało.
-Nie jestem z tego świata i nie wiem jak wrócić,więc chyba tu utknąłem.
-Hmm to możliwe,bo pierwszy raz cię widzimy-rzekła czerwonowłosa.
-Kim wy jesteście?
-Nazywam się Sasuke Uchiha- rzekł czarnowłosy.
-Suigetsu Hozuki- odparł białowłosy.
-Karin-powiedziała czerwonowłosa.
-A ja Hugo-rzekł pomarańczowowłosy. Sutcliff zaczął rysować patykiem na piasku krąg transmutacyjny.
-Suigetsu,połóż tu swoją zabaweczkę.
-A niby czemu mam ci zaufać? Kim ty jesteś?
-Jak nie chcesz to nie... Jestem shinigami.Potrafię rzeczy o których wy nie śnicie.
-Nooo dobra...-położył dwa kawałki miecza w kręgu-kim są shinigami?
Grell złożył dłonie jak do modlitwy,po czym położył je na kręgu.Ten zaczął świecić rubinowym blaskiem i po chwili miecz Hiozuki'ego był w jednym kawałku. Czerwonowłosy postanowił zabawić się ich kosztem.
-Shinigami to legendarni wojownicy,posługujący się alchemią.To pradawna technika,którą zna zaledwie kilka osób z mego rodu. Nie mają oporów przed zabiciem kogokolwiek.Jeszcze jakieś pytania? Shinobi i kunoichi nerwowo przełknęli ślinę.
"Uff,dzięki naukom brata uchodzę za jakąś szychę"-pomyślał i cicho się zaśmiał.
**********************
Postanowił trzymać się z nowo poznanymi. W ciągu kilku miesięcy przemierzył wiele kilometrów,poznał wiele nowych rzeczy:broń,sposoby walki... Uczył się tak szybko,że dorównywał swoją mocą Kage i ANBU. Zyskał zaufanie ludzi.
Porozmawiał Z Karin na temat swojej rodziny. Bolało go to,że już ich nie zobaczy. Namówił Sasuke,aby wrócił do rodzinnej wioski. W Konoha-gakure poznał wszystkich przyjaciół Naruto i jego samego xD.
Gdy spotkał Orochimaru,a potem Itachi'ego,to z miejsca ich ukatrupił. Czemu? Bo przypominali mu osobę,którą tak bardzo znienawidził. Po roku terningów pod okiem Jirayi,Kakashiego,Tsunade i Asumy Grell został przydzielony do oddziału specjalnego ANBU. Był w siódmym niebie:mógł zabijać bez żadnych konsekwencji.
Naruto bardzo przypominał jego gdy był młodszy:nadpobudliwy,głupkowaty,nierozgarnięty. Był sobą,o czym wielu zapomina.
Oczywiście nie powiedział mu tego :P Akatsuki przestało istnieć. Był znany jako Krwisty żniwiarz Konohy. Sześć lat później Naruto został Hokage,a jego żoną była Hinata.
*************
Sasuke szedł brzegiem rzeki.Podziwiał gwiazdy. Nagle zaliczył glebę.Powoli wstał,otrzepał się i zbadał obiekt o który wyrżnął. Zapalił latarkę(tiaa jasne! W "Naruto" są latarki xD)
Owym obiektem okazał się Grell. Był skulony,w garści trzymał swoją maskę ANBU. W drugiej dłoni trzymał katanę,którą zrobił sobie harikiri*.
Płaszcz leżał obok nieboszczyka. Uchiha przeszukał go dokładnie. W kieszeni znalazł lekko zakrwawiony list:
"Drodzy Przyjaciele! Nigdy Was nie zapomnę. Zrobiliście dla mnie tak wiele...Przyjęliście mnie do siebie jakbym by jednym z Was,nauczyliście mnie dużo.
Zdałem sobie sprawę że dłużej nie dam rady żyć w świecie do którego nie należę.Odchodzę. Tęsknię za rodziną.
Nie szukajcie mojej kosy.Wrzuciłem ją do rzeki.
Grell Sutcliff"
Zmiłął list i włożył go do kieszeni.Swojej.
Wziął jego ciało.Maskę założył mu na twarz. Następnego dnia odbył się uroczysty pogrzeb. Hokage powiedział jakiś krótki monolog. Wiedział że i tak wszyscy są przybici. Niedługo potem Karin i Suigetsu pobrali się. Mieli kilkoro dzieci.
Pierworodnemu nadali imię Grell.Był do niego niezwykle podobny,tylko oczy miał fiołkowe. Mały Grell rósł szybko.
*************
Nie do wiary jak jedna osoba może odmienić życie na gorsze lub lepsze. Jeśli Ci się owa historia podoba bądź nie to napisz komentarz.
*harikiri- japoński rytuał samobójczy polegający na samodzielnym rozcięciu sobie brzucha kataną.