czwartek, 8 sierpnia 2013

Wielkie poświęcenie 2

W tym czasie Sakura była już w swoim pokoju.
-Kim był ten chłopak?Dlaczego tak mnie przeraża?Przecież nic mi nie zrobił...Muszę się uspokoić.To tylko moja wyobraźnia.
Potrenuję i pójdę spać.-powiedziała do siebie
. Ćwiczyła 3 godziny.Jej umiejętności to telekineza i teleportacja.
Trenowała,aby połączyć te dwie rzeczy,czyli teleportować przedmioty za pomocą umysłu.Dobry pomysł,gorzej z wykonaniem.
Więc ćwiczyła. Po kolacji poszła spać. Śniło jej się,że przytula się z TYM chłopakiem!
*
Pierwszego dnia w nowej klasie nie dbała o fryz.
Jej kręcone włosy koloru ogniście pomarańczowego podkreślały oczy koloru kasztanoowego.
Musiała nosić mundurek. Nienawidziła tego! Cóż...czasem trzeba się jednak poświęcić.
-Ohayoo! Nazywam się Sakura Hakawe. Przeniosłam się tu z powodu mojej nienormalnej klasy.Oto moje stopnie-podała nauczycielowi. Usiadła obok Ichigo(a jakże by inaczej xD dop.aut.) Może tu będzie inaczej-pomyślała.
Była tak pochłonięta analizowaniem swojej obecnej sytuacji,że nie zauważyła,że usiadła obok TEGO chłopaka. On patrzył na nią cały czas. Zastanawiał się czy ona też widzi duchy. Postanowił do niej zagadać. Ona już miała mu zwiać.
Po tamtym incydencie nad rzeką najchętniej by go unikała. Złapał ją lekko za rękę.Zatrzymała się i powoli odwróciła wzrok.
-Cześć,Sakura.
-Co...Ichigo?-zdziwiła się że zna jego imię.Czyżby strach odblokował jej kolejną zdolność?
-Skąd znasz moje imię? -
Sama nie wiem...-zaczęła mu opowiadać wszystko to,co umie i że też widzi duchy.
-Twoja siostrzyczka prosiła mnie,abym się tobą zaopiekował. To było zaraz po twojej ucieczce.Chce byś była szczęśliwa. Wtedy i ona będzie.
-Naprawdę ci to powiedziała?
-Tak.
-Kushina...mimo tak młodego ciała jej dusza jest wielka niczym góra...-przymknęła powieki
-Czemu cię nie zdziwiło to co potrafię?
-Bo tak jak ty widzę dusze zmarłych. Już mnie nic nie zdziwi.
Zaprosił ją do swojego domu. Weszła za nim do jego pokoju. Ojciec od razu zaczął podsłuchiwać. Potem pogadała z Karin i Yuzu. Oznajmiła że ma brata w ich wieku. Zaczęło się ściemniać więc poszła do domu.
Ichi wiedział że była tam w sekundę. Zaraz siostry zaczęły go wypytywać co i jak ^^'.
-Skąd się znacie?Jak długo? Czy to twoja dziewczyna?
-Na pierwsze pytania nie mogę wam odpowiedzieć. Pytajcie mamę.A na ostatnie odpowiadam:nie. I nie ekscytujcie się tak,bo może zabujacie się w jej ototo*.-sprytnie odwrócił sytuację i wprawił je w zakłopotanie.
-Tiaa,jasne! Prędzej zniosę jajko niż się w nim zabujam!-odparła stanowczo Karin.
-Właśnie,ja też!-zawtórowała siostrze Yuzu.
-Jeszcze zobaczymy...

*ototo- młodszy brat.

sobota, 3 sierpnia 2013

blogi które polecam ^^ (gł.yaoi)

http://jak-dzien-i-noc.blogspot.com/ http://inazuma11-yaoi.blogspot.com/ http://something-like-yaoi.blogspot.com/?zx=54f2b940d950a4d1 Mogę podać więcej. Co Wy lubicie czytać(jakie blogi,o czym ?)

wtorek, 11 czerwca 2013

Coś co naskrobałam w jeden dzień

Uwaga akcja nie jest uporządkowana. Zmyślone wspomnienia nieistniejącej postaci. Pamiętam niewiele dobrych rzeczy. Jedną z nich były moje 18 urodziny wprowadzające w dorosłość. Wtedy stali się mili,wyrozumiali,życzliwi... Ta szopka trwa już miesiąc. Ale nie dam się nabrać! Przed moją 18-tką czyli przez całe me życie traktowali mnie przedmiotowo,jak popychadło... A teraz nagle wszystko zmieniło się o 180 stopni. Pomiatali mną przy każdej okazji. Nigdy im tego nie wybaczę. Moje uczucia się nie liczyły. Byłem sługą,niewolnikiem. Zawsze dostawałem resztki dlatego byłem chudy jak patyk. Mało rosłem. A teraz nagle zacząłem się liczyć nie jako rzecz,lecz jako człowiek. To dziwne. Nie wiem czemu nie zwiałem. Pewnie podświadomie wiedziałem że i tak mnie znajdą i przez to będę miał jeszcze większe kłopoty. A tego mi nie było trzeba do szczęścia... *** Też próbowałem być dla nich miły.Nie wychodziło mi to. Nie czepiali się. Właściwie nic nie robili aby mnie wkurzyć lub skłonić do podejrzeń.Jacy oni głupi! Myślą,że się nie domyśliłem. Ha!Chce mi się śmiać z ich naiwności i prostactwa w obyciu! Pomyśleć że kiedyś byli wzorem nie tylko dla mnie,ale i dla innych. Jak ludzie z czasem się zmieniają...Pewnie już się domyślasz kim są "oni"? *** "Oni" to oczywiście rodzice.Rodzice,których szczerze nienawidzę. Nie potrafię się przestawić. Wstaję przed 4. w nocy i kule się instynktownie. Drżę oczekując kubła zimnej wody,który budził mnie codziennie swoim lodowatym uściskiem. Codziennie-nieważne czy było ciepło czy nie. Zapalenie płuc przechodziłem chyba z 5 razy. Potem mój organizm się przyzwyczaił i miałem tylko zapalenie gardła i katar. W końcu przestało mnie to ruszać,budziłem się o ustalonej porze.Ale oni i tak to robili. Ta lodowata woda była,jak sobie teraz przypominam,najlepsza w porównaniu z resztą dnia... *** Mój jedyny przyjaciel, Aikami Adara,radzi bym z nimi pogadał. Poszedłem więc. Ojciec wytłumaczył że dzieci i kobiety nie mają praktycznie żadnych praw,a dorośli mężczyźni to panowie nad panami(tiaa,jasne). Kobiety i dziewczynki miały lepiej,bo w przyszłości miały być matkami,więc nie można ich było katować aby dzieci rodziły się zdrowe. Ciągłość rodu,bla,bla,bla... Mój klan był przeciwieństwem klanu Adara.Tam wszyscy byli równi,żadnych bójek,kłótni,bicia...normalnie jak w niebie. Teraz,gdy mam już 18 lat,mogę zadawać pytania,mam prawo głosu,mogę jeść to co oni... W klanie Aikami'ego takie rzeczy to normalka. Jedyne czego mu nie wolno robić to kłamać w ważnych sprawach i zabijać bez poważnego powodu. U mnie,w moim rodzie te zachowania to zupełna norma. Norma,aby przeżyć.Żadnego współczucia... *** W moim klanie gwałt był czymś normalnym. Mężczyzna podświadomie chciał utrzymać swój ród. Nigdy nie karano za "to" mężczyzny. Tylko kobiety,gdy się opierały.Wszystko mężczyznom uchodziło płazem. Byli traktowani jak bogowie. Ja też już należałem do tego świata. Niesubordynacja* dzieci wobec rodziców była surowo karana: głodówka,przykuwanie/pętanie do ściany/łóżka,bicie,ubliżanie,poniżanie,ciężka przemoc seksualna,molestowanie... Przy odrobinie szczęścia kończyło się na kilku siniakach. Rozmiar kary zależał głównie od humoru jego sprawcy i musiałem się podporządkować. Często ojciec dawał mi ciężkie prace do wykonania, na skraju szaleństwa i wytrzymałości. A matka,choć widziałem w jej oczach że chce mi pomóc,nic nie robiła. Nie mogła... *** Dlatego chłopcy bardzo rzadko dożywali dorosłości-wieku gdy byli bezpieczni aż do końca życia. Ja miałem ogromne szczęście. Ojcowie chcieli wychować synów na porządnych mężczyzn,dlatego nie oszczędzali ich. Kobiety też były pod rygorem,ale miały lżej ze względu na rodzenie dzieci. Życie toczyło się dalej. Jak widziałem cierpienie jakiegoś chłopca wywołane przez rodziciela to przechodziłem obojętnie. Tak mnie wychowano. Gdybym mu pomógł to sprowadziłbym hańbę na mój klan. Modliłem się by ktoś wyrwał mnie z tego spartańskiego bagna. Poprzysiągłem sobie,że jeśli będę miał dzieci i zonę to wyprowadzę się. Przecież nic mi nie zrobią. *** Gdy urodziło mi się rodzeństwo- bliźniaczki i brat-to ojciec znęcał się nade mną. Musiałem do tego opiekować się rodzeństwem. Dopóki ono było malutkie całą złość kierował na mnie. Od 2 r.ż.* ono przejęło pałeczkę. Miałem wtedy 15 lat. Ojciec zaczął moje rodzeństwo wychowywać na swój bezlitosny spartański sposób.Były za słabe by żyć w takich warunkach. Do dziś pamiętam lament matki na pogrzebie.Żadne nie dożyło czwartych urodzin. Tylko mój ojciec był taki:nieczuły,bezlitosny,wredny... Zastanawiałem się czemu matka go wybrała...pewnie nie miała wyboru.Kiedyś go o to zapytam. Potem miałem jeszcze siostrzyczkę. Aktualnie miała niecałe 2 lata,więc była w "bezpiecznej" strefie swego życia. Na każdym kroku mówiłem jej by słuchała się ojca to nie będzie "au au". Jak na swój wiek dużo rozumiała. Kto wie,może los obdarzy mnie dorosłą siostrą? *** Nazywam się Kisame Aikiwa. Matka nazwała córeczkę Kisama z nadzieją,że przeżyje tak jak ja.Rosła w oczach. Dzięki swojej płci miała lepiej,o czym już wspominałem. Ojca częściej nie było w domu.Pewnie rżnął jakieś panienki na boku. Nie mówiłem o moich przemyśleniach matce. Pewnie i tak to wiedziała.Gdy wychodził można było odpocząć.A to było rzadkością. Zwykle po powrocie był zmęczony.Robił co chciał, ot co. Powiedział że następnym razem mnie zabierze. Choć byłem ciekaw to szczerze się tego bałem. Chwila prawdy nadeszła. Następnego wieczoru poszliśmy ramię w ramię-jak kumple. *** Weszliśmy do jakiegoś budynku.Nie wiedziałem gdzie jesteśmy ale na korytarzach widziałem same kobiety.Co tu się dzieje? Czyżby one tu rządziły? Weszliśmy do jednego z pokoi.Czekała tam kobieta z dużym biustem,roznegliżowana.Wskazała na biurko,na którym były dziwne rzeczy. Nie potrafię tego opisać. Wzięła jedną i włożyła sobie do...Ojciec spojrzał na mnie. Nie poruszyłem się. Poruszała...tym...co chwilę jęczała. Wypięła się w naszą stronę.Ojciec zdjął dolną część garderoby i wszedł w nią swoim...to dla mnie za wiele. Zachęcił mnie bym zrobił to samo.Robiłem to co mój żywiciel w tym samym tempie co on.Myślałem że tak trzeba. Doszedłem pierwszy z głośnym jękiem. To uczucie było mi tak obce jak miłość czy radość.To był mój pierwszy raz i pewnie nie ostatni. Ta noc była pełna naszych krzyków i jęków. *** Byłem oszołomiony ale też szczęśliwy. Wróciliśmy nad ranem. Matka i Kisama spały wtulone w siebie. Ojciec poszedł się umyć a ja z nim.Byłem zmęczony i szybko chciałem iść spać.Zaczął mnie obmacywać. Zaliczyliśmy szybki numerek. Mój członek był bardzo wrażliwy po nocy.Stanął po lekkim dotyku.Nie opierałem się mu. To nie był pierwszy raz.Był pedofilem ale nie obchodziło mnie to. Zasnąłem w swoim łóżku owinięty w ręcznik.To był bardzo długi i spokojny sen.Dochodziło południe. Jeszcze nigdy tak długo nie spałem!Ręcznik walnąłem w kąt i ubrałem pierwsze lepsze spodnie.Zszedłem na dół. Ojciec ćwiczył z Kisamą a mama robiła coś w kuchni. *** Czy ja powiedziałem "mama"? Cóż,rzadko mi się to zdarza.Usiadłem w salonie zastanawiając się nad wczorajszą nocą. Matka o nic nie pytała.Zaparzyła mi herbaty i spojrzała z uśmiechem. Pewnie była wesoła że ojciec wprowadził mnie w 'te' sprawy.Nie wiem. Wypiłem napar i z nieodgadnionym wyrazem twarzy podszedłem do rodziciela.Spojrzał na mnie lekko się uśmiechając. Poczułem się bezpieczny pierwszy raz od kilkunastu lat.Ten uśmiech był...taki szczery... Czy życie nareszcie mi się układa? Kisama w swoje 18 urodziny wyszła za mąż za brata mego przyjaciela.Zamieszkała w klanie Adara. Byłem niebotycznie szczęśliwy.Jej dzieci będą miały super życie.Klany nie mogą ingerować w wychowanie cudzych potomków.Ojciec nie będzie mógł nic zrobić!Ha! Podczas przeprowadzki opowiadałem jej o klanie Adara.Szczęście z niej emanowało.Mogłem ją codziennie odwiedzać.Rodzina się powiększała bez zbędnego cierpienia. Jeśli założę rodzinę,to na pewno w innym rodzie. * Nie nazywałem swych rodziców po imieniu bo dla mnie go nie mieli.Stracili je dawno temu. *Nieposłuszeństwo.

wtorek, 28 maja 2013

Twins story 8 ostatni

Znalazł go na dachu rezydencji Uchiha.
-Skąd wiedziałeś?-wychlipiał.
-Też często lubię zaszyć gdzieś wysoko i spokojnie pomyśleć.Wiesz jakie mieli miny jak stamtąd wybiegłeś?Gdyby to nie była poważna sprawa,to pewnie bym się uśmiał...
-Tak,Sebastian też był śmieszny...
-Co mówiłeś że podsłuchiwał?
-Mówiłem do Ichigo że...byłem głupcem łażąc tak za nim cały czas.Łzy mnie uśpiły...Nie wiedziałem że ktoś mnie podsłuchuje...
-Rozumiem.Czasem gadam z rodzicami,a raczej ich duchami.Wyobrażam sobie co by mi powiedzieli jakby żyli.To mnie uspokaja.
-Każdy ma swoje dziwactwa i sekrety.
-Tak,dokładnie.I gdyby nie one to nie byłoby wstydu z mówienia czegokolwiek.-po chwili dodał-nie zdziwi chyba nikogo jak przez jakiś czas nie będziesz się do niego odzywał.-Grell schował twarz w ramionach.
-Sebastianie,długo się będziesz jeszcze tak chował? Mało zła wyrządziłeś swoją osobą?-Aizen wezwał swą kosę i w mgnieniu ludzkiego oka pojawił się przy Michaelisie.-Radzę nie przeginaj.Jeśli jeszcze raz będziesz podsłuchiwał czyjąkolwiek rozmowę,to...-efektywna pauza-zajmij się lepiej swoim paniczem.-wyszeptał mu do ucha.
Lokaj zniknął,zrozumiawszy aluzję.
-Co mu powiedziałeś?
-Nic takiego.Już nie odważy się nikogo podsłuchiwać.Ty się go boisz?
-Odkąd zauważyłem jego...charakter to...-spuścił głowę-tak...
-Jak coś będzie nie tak to przybędę w sekundę.
-Może pójdziemy pobawić się z Minato i Ichigo?
-Dobra myśl-poszli.
******************
Czas mijał,ale nic się nie zmieniało.A nawet było gorzej.Shinigami mało jadł,mówił.
Prawie cały czas spędzał na dachu,nawet gdy padało.
-Wszystko gra?-zapytał Aizen pewnego styczniowego dnia.
-Sam już nie wiem.Myślałem, że jak go zignoruję to wszystko się jakoś ułoży,ale się nie układa.
-Gdzie on jest?-zapytał Michaelis następnego dnia.
-Kto?-Aizen udawał że nie wie o kogo chodzi.-Paniczu Ciel,czy nie powinniście już wracać?
-Racja..Sebastianie!Wyjeżdżamy po kolacji.
-Tak jest,paniczu... Grell przechadzał się po lesie,aż dotarł do sadzawki. Tam ujrzał dziewczynę o tak samo czerwonych włosach jak jego. Nazywała się Orihime.W ciągu kilku dni bardzo się do siebie zbliżyli. Po tygodniu przybył wraz ze swą wybranką serca do dworu Uchiha.
-Nazywam się Orihime Fuguyama. Miło mi was poznać-dygnęła.
-Wujku!Nareszcie jesteś!Gdzie ty byłeś?!-z kuchni wybiegł Minato.
-To synek Aizen'a,Minato.-wyjaśnił.
********************
Dwa lata później Grell został ojcem bliźniaczek.Jedna miała oczy czerwone po matce,a druga zielone z domieszką żółtego po ojcu. Na pępkowe zaprosili wszystkich znajomych.
Sebek od razu się przywalił do Grell'a.
-Ojojoj myślałeś,że tęskniłem za tobą? Już trzy lata nic do ciebie nie czuję,chyba że odrazę,lokaju.Nie mów że tak łatwo cię zdenerwować!-uśmiechnął się chytrze.Za to oberwał w nos i w brzuch z całym impetem.Splunął krwią i osunął się na podłogę.
Chwilę później był już związany łańcuchem ze skrzydeł anioła i krwi demona.
-Jak śmiałeś?! Ostrzegałem cię Michaelis!Paniczu Ciel,on miał się już nie wpieprzać w czyjeś sprawy!Dlatego nie wypuszczę go póki nie przeprosi go Grell...-podszedł do brata i zaczął leczenie-nos nie jest w tak złym stanie jak brzuch...uszkodziłeś mu organy wewnętrzne!
-Jesteś...najgorszy ze...wszystkich których znam...a do tej pory myślałem...że to mój szef mi daje...w kość...ałł!-złapał się za brzuch.Podszedł do niego,złożył na jego ustach delikatny pocałunek-Giń!-przeciął jego wnętrzności kosą.Jego ludzka powłoka zniknęła,lecz nadal nie mógł się ruszyć.
***************
-Cielu- rzekł Grell-ty jesteś jego panem,więc zdecyduj co z nim zrobić. Ja nie mam już siły...
-Nałóż na niego wraz z bratem pieczęć i odeślij do piekielnych czeluści.Żadna zemsta nie jest warta aby mieć takiego lokaja przy boku. Nie chcę go więcej widzieć.
-Tak zrobimy.
-Dobrze. Przy rytuale przejścia uczestniczyli bracia,Sakura i jej rodzice.Grell nie wiedział,że jego brat umie się posługiwać alchemią.
Pół roku później Ciel dokonał zemsty,a Grell za pomocą alchemii i jakiegoś zaklęcia,której uczył go brat,przeniósł się do innego świata.Podczas gdy on znikał,to tak samo z umysłów jego bliskich zniknął on sam. Nikt go już nie pamiętał.
****************
Znalazł się nieopodal jakieś jaskini. Jedyne co ze sobą miał to jego ubranie,kosa i okulary.
Zaczął przeszukiwać nieznany mu teren. Wtem napotkał drużynę Hebi z Naruto, którą dowodził nie kto inny jak Sasuke Uchiha.
-Kim ty jesteś?-zapytał białowłosy-wyglądasz dziwnie. -I kto to mówi?-fuknął-jestem Grell Sutcliff. -Osz ty...- Hozuki rzucił się na niego z mieczem Zabuzy. Shinigami odpalił swoją kosę żniwiarza i przeciął jego "zabawkę" na pół.
-Jak ty to...?-fiołkowookiego zatkało.
-Nie jestem z tego świata i nie wiem jak wrócić,więc chyba tu utknąłem.
-Hmm to możliwe,bo pierwszy raz cię widzimy-rzekła czerwonowłosa.
-Kim wy jesteście?
-Nazywam się Sasuke Uchiha- rzekł czarnowłosy.
-Suigetsu Hozuki- odparł białowłosy.
-Karin-powiedziała czerwonowłosa.
-A ja Hugo-rzekł pomarańczowowłosy. Sutcliff zaczął rysować patykiem na piasku krąg transmutacyjny.
-Suigetsu,połóż tu swoją zabaweczkę.
-A niby czemu mam ci zaufać? Kim ty jesteś?
-Jak nie chcesz to nie... Jestem shinigami.Potrafię rzeczy o których wy nie śnicie.
-Nooo dobra...-położył dwa kawałki miecza w kręgu-kim są shinigami?
Grell złożył dłonie jak do modlitwy,po czym położył je na kręgu.Ten zaczął świecić rubinowym blaskiem i po chwili miecz Hiozuki'ego był w jednym kawałku. Czerwonowłosy postanowił zabawić się ich kosztem.
-Shinigami to legendarni wojownicy,posługujący się alchemią.To pradawna technika,którą zna zaledwie kilka osób z mego rodu. Nie mają oporów przed zabiciem kogokolwiek.Jeszcze jakieś pytania? Shinobi i kunoichi nerwowo przełknęli ślinę.
"Uff,dzięki naukom brata uchodzę za jakąś szychę"-pomyślał i cicho się zaśmiał.
**********************
Postanowił trzymać się z nowo poznanymi. W ciągu kilku miesięcy przemierzył wiele kilometrów,poznał wiele nowych rzeczy:broń,sposoby walki... Uczył się tak szybko,że dorównywał swoją mocą Kage i ANBU. Zyskał zaufanie ludzi.
Porozmawiał Z Karin na temat swojej rodziny. Bolało go to,że już ich nie zobaczy. Namówił Sasuke,aby wrócił do rodzinnej wioski. W Konoha-gakure poznał wszystkich przyjaciół Naruto i jego samego xD.
Gdy spotkał Orochimaru,a potem Itachi'ego,to z miejsca ich ukatrupił. Czemu? Bo przypominali mu osobę,którą tak bardzo znienawidził. Po roku terningów pod okiem Jirayi,Kakashiego,Tsunade i Asumy Grell został przydzielony do oddziału specjalnego ANBU. Był w siódmym niebie:mógł zabijać bez żadnych konsekwencji.
Naruto bardzo przypominał jego gdy był młodszy:nadpobudliwy,głupkowaty,nierozgarnięty. Był sobą,o czym wielu zapomina.
Oczywiście nie powiedział mu tego :P Akatsuki przestało istnieć. Był znany jako Krwisty żniwiarz Konohy. Sześć lat później Naruto został Hokage,a jego żoną była Hinata.
*************
Sasuke szedł brzegiem rzeki.Podziwiał gwiazdy. Nagle zaliczył glebę.Powoli wstał,otrzepał się i zbadał obiekt o który wyrżnął. Zapalił latarkę(tiaa jasne! W "Naruto" są latarki xD)
Owym obiektem okazał się Grell. Był skulony,w garści trzymał swoją maskę ANBU. W drugiej dłoni trzymał katanę,którą zrobił sobie harikiri*.
Płaszcz leżał obok nieboszczyka. Uchiha przeszukał go dokładnie. W kieszeni znalazł lekko zakrwawiony list:
"Drodzy Przyjaciele! Nigdy Was nie zapomnę. Zrobiliście dla mnie tak wiele...Przyjęliście mnie do siebie jakbym by jednym z Was,nauczyliście mnie dużo.
Zdałem sobie sprawę że dłużej nie dam rady żyć w świecie do którego nie należę.Odchodzę. Tęsknię za rodziną.
Nie szukajcie mojej kosy.Wrzuciłem ją do rzeki.
Grell Sutcliff"
Zmiłął list i włożył go do kieszeni.Swojej.
Wziął jego ciało.Maskę założył mu na twarz. Następnego dnia odbył się uroczysty pogrzeb. Hokage powiedział jakiś krótki monolog. Wiedział że i tak wszyscy są przybici. Niedługo potem Karin i Suigetsu pobrali się. Mieli kilkoro dzieci.
Pierworodnemu nadali imię Grell.Był do niego niezwykle podobny,tylko oczy miał fiołkowe. Mały Grell rósł szybko.
*************
Nie do wiary jak jedna osoba może odmienić życie na gorsze lub lepsze. Jeśli Ci się owa historia podoba bądź nie to napisz komentarz.
*harikiri- japoński rytuał samobójczy polegający na samodzielnym rozcięciu sobie brzucha kataną.

czwartek, 16 maja 2013

Twins story 7

Zdjęli z niego zakrwawione ciuchy.Wraz z ojcem wniosła go na górę,do sypialni.
Hiashi wyciągnął czyste bokserki i przebrał go. Sakura patrzyła na to z rumieńcem.
-Co jest,skarbie?Przecież masz z nim syna.
-Ale minęło tyle czasu...pomóż mi go obmyć.
-Dobrze.
Po kąpieli położyli go do łóżka. Ubranie poszło do prania.
************
Aizen obudził się w nocy za potrzebą.Czuł się dziwnie.Po załatwieniu "sprawy" zauważył że ma na sobie...bokserki!
Poszedł poszukać brata. Po drodze na dół zastanawiał się jak to możliwe że ma inne gacie...
Na parterze obok kanapy,na której leżał Grell,stała świeca z zapałkami.Zapalił ją i podszedł do niego.Był rozpalony.
Szybko pobiegł do łazienki i zmoczył ręcznik zimną wodą.Zrobił okład,a potem ułożył się obok i zmorzył go sen. Rano obudził go znajomy zapach.
Wstał i poczłapał do kuchni.Usiadł. Poczuł z tyłu ciepłe dłonie obejmujące jego szyję.
-Lepiej się czujesz?-spytała.
-Tak...a kiedy on się obudzi?
-Jego organizm musi się zregenerować... Przed nimi wylądowało śniadanie. -Smacznego!
-Dzięki. Jak zjemy to chcę cię o coś spytać.
-Jasne.
************
-Co się wczoraj stało?Czemu mam na sobie bokserki?
-Grell został ciężko ranny. Poszedłeś za tym...człowiekiem.Zabiłeś go. Wróciłeś cały we krwi,zemdlałeś,wchodząc na piętro.
-mhmm...
-...razem z ojcem wykąpałam cię i zmieniłam ci całą garderobę jaką miałeś na sobie...-Aizen poczerwieniał-a na koniec położyliśmy cię spać.
-Aha-odpowiedział speszony.
-Twoje ubranie już pewnie wyschło.
-Dobrze,to pójdę się ubrać i pójdę do brata.
-Poczekam tam na ciebie.
Grell ocknął się dopiero pod wieczór.Lecz dopiero po miesiącu mógł normalnie wykonywać wszelkie czynności.
-To ja powinienem ucierpieć...-żalił się Aizen.
-Pierwszy raz kogoś zabiłeś?-ciekawił się brat.
-Nie,ale wcześniej nie zdarzało mi się zemdleć po akcie morderstwa.
-Przemyślałem sobie sprawę z Sebastianem i uważam że to latanie za nim było głupie. Poszukam sobie dziewczynę jak wyzdrowieje... Zaczął padać śnieg.
-Rozchmurz się Grell!Za tydzień Wigilia!
-Tiaa... Całej tej rozmowie przysłuchiwał się Michaelis. Nie mógł uwierzyć,że Grellowi przeszło.
Wydawało mu się że to sen.
Jednak się pomylił.Od następnego dnia Shinigami prócz podstawowych zwrotów grzecznościowych nie odzywał się do lokaja Ciela.
Po kilku dniach Sebkowi zaczęło brakować tych jego wygłupów. Nadeszły Święta Bożego Narodzenia.
Wszyscy życzyli sobie szczęścia. Grell otrzymał kociaka,któremu dał na imię Ichigo.Sebek był o niego zazdrosny tym bardziej,że to cudne stworzenie nie otrzymało imienia po nim."To zniewaga!"-pomyślał. Aizen załatwił wszystko co jest potrzebna kotu do szczęścia.Ichigo wszedł właścicielowi na kolana i zaczął mruczeć.
-Dziękuję,bracie.
****************
Parę dni później Sebatian usłyszał jak Grell zwierza się swemu futrzakowi:
-Ja tylko chciałem,by ktoś ze mną porozmawiał...poświęcił kilka minut uwagi...czy to takie trudne? Mimo,że od początku wiedziałem,że Sebastian traktuje mnie jak powietrze,to byłem mu wierny niczym pies...-kotek wtulił się w pana-niedawno zrozumiałem,że to nie miało sensu...-łzy zaczęły spływać z jego oczu. Schował twarz w kolanach i zaczął szlochać,co nie uszło uwadze lokaja Ciel'a. Łzy przemawiały przez niego. Łzy,które tyle lat dusił w sobie.
Kot zasnął obok niego. Pogłaskał jego rude miękkie futerko
-Pewnie wyglądam żałośnie...bo przecież...shinigami nie mogą... wyrażać emocji,a ...zwłaszcza pozytywnych...ma przemawiać przez nich złość,chęć mordu i krwi...nie mogę już się nazwać prawdziwym shinigami!-każde słowo mówił ciszej od poprzedniego,aż odpłynął do krainy snów. Do Sebcia do dotarły jego słowa z małym opóźnieniem.Podszedł do niego i oporządził go do snu.Zabrał kota.
**********
Obudził się dopiero na kolację.Nic nie robiąc sobie ze swego stanu poczłapał do kuchni.Wziął kromkę chleba i zaczął przeżuwać.
-Gomenasai- szepnął ktoś do jego ucha.Ktoś,kogo bardzo dobrze znał.Normalnie podnieciłoby go to,zaczerwieniłby się,ale teraz olał go i jadł dalej.
Nic więcej.Nagle świat pociemniał i osunął się na podłogę
-Grell!Nie pajacuj!-Nic.Wziął go na ręce i pobiegł do bawialni.Całe towarzystwo spojrzało na niego.
- Obudził się a potem nagle zemdlał...-brat i Sakura podbiegli do nich.Położyła mu dłoń na czole.
-Co...się...-zaczął, budząc się.
-To tylko omdlenie-orzekł Sebastian.
-Aha...-zaburczało mu w brzuchu.
-Chodź,musisz zjeść coś-ciągnął dalej lokaj.
-Hai...-spojrzał mu w oczy-puść mnie-wycedził przez zęby.
Usłuchał i Grell podreptał do najbliższego krzesła.Zjadł duży kawałek lazanii i wypił kubek herbaty Earl Grey.
-Sebastianku,czemu nagle się tak mną przejmujesz?-zapytał,nieświadomy jak się do niego zwrócił.
-Nie chcę,abyś znów płakał,szczególnie z mego powodu...-zaczął cicho.
-NIE PODSŁUCHUJE SIĘ CUDZYCH ROZMÓW!-wydarł się,co przypłacił kaszlem.Sprzedał mu liścia z otwartej dłoni i wybiegł.
-Zasłużyłem sobie...-przyznał z głupawym uśmieszkiem. -Jeśli coś mu pan zrobił...
-Nic mu nie zrobiłem,tylko...
-Tylko co?-dopytywał się Aizen.
-Podsłuchałem jak gada sam ze sobą...
-Nie powinien pan tego robić,nawet jeśli to pana dotyczyło...takie rozmowy są najbardziej prywatne ze wszystkich,jakie człowiek może przeprowadzić!-wybuchł-Nie dziwię się,że tak się wkurzył.Lepiej niech pan przez bliżej nieokreślony czas nie wchodzi mu w drogę.
-Tak...-rzekł winny spuszczając głowę ze wstydem.
-Dobrze że się zrozumieliśmy-wziął butelkę wody-pójdę do niego.