czwartek, 23 stycznia 2014

Temaru cz 2

2. W owym pokoju ściany były pomalowane na ciepły błękit z kwiatami różnej maści i wesołymi buźkami. Pomiędzy nimi znajdowały się łóżeczka z noworodkami.
Podeszli do tego pod oknem, w którym spał blond włosy chłopiec. Miał rączki podkurczone pod klatkę piersiową zgięte w piąstki. Nóżki lekko rozwarte, wyprostowane. Jego różowiutka skóra była ciepła w dotyku i miękka niczym jedwab. Temari zaczęła głaskać go po policzku, szepcząc coś co tylko ona potrafiła odczytać. Ino i Shika stali jak słup soli.
- Czego tak stoicie?- szepnęła, lecz te słowa były ostre niczym stal miecza.
Sakura podała pani Nara niemowlę, a ta popłakała się ze szczęścia wychodząc z salki razem z resztą towarzystwa.
Udali się do siebie. Rano poszli to Tsunade i Naruto podpisać papiery adopcyjne.
Naruto oczywiście ucieszył się z tegoż pomysłu blondynki, co wyraził głośnym śmiechem i gratulacjami, budząc Temaru.
Temari dała mu possać skórkę od chleba. Uzgodnili formalności i państwo Nara wraz z Tsunade poszli po zakupy dla dziecka(czytaj: survival dla Shiki :D).
Łazili po tych nieszczęsnych sklepach już dobre kilka godzin. Lecz zbliżał się finał tej „sielanki”. Do kupienia został jeszcze wózek(oj tam oj tam co z tego że ich w świecie ninja nie było! Bądźmy nowocześni!).
Tem wypatrzyła taki brązowy prosty z amortyzacją i ochroną przed deszczem. Po głębszych oględzinach kilku modeli wybrała właśnie ten.
Do domu wrócili dopiero koło czwartej. Temari położyła małego w przenośnym łóżeczku, kazała mężowi( mężczyźni po coś są) złożyć łóżeczko w nowym pokoju dziecka, które było obok sypialni rodziców.
Świeżo upieczona mamusia zajęła się obiadem, co było tatusiowi na rękę, bo mógł spokojnie pomyśleć składając to ustrojstwo. Potem(po pół godziny- w końcu był geniuszem!) zajął się rozpakowywaniem zakupów, co zajęło kolejne pół godziny, bo musiał wszystko pochować tam gdzie mu żona pokazała.
Wreszcie zasiedli do obiadu, który był dobry pod każdym względem. Temari aż promieniała radością. Nuciła coś pod nosem. Shikamaru podobał się ten stan rzeczy, do czasu…
!@#$%^&*()
Naruto i jego doradczyni Tsunade dyskutowali o czymś zaciekle, wrzeszcząc w niebogłosy. Nikt nie śmiał nawet zapukać do gabinetu Hokage w obawie przed lecącym biurkiem lub krzesłem.
Tymczasem Sakura i Ino zasiadły w Ichiraku na babskie ploty.
- Mówisz że nie znalazłaś ideału, ale może nie musisz go szukać?- powiedziała różowa.
-hm? Niby czemu?
-Bo może idealnych facetów nie ma, tylko trzeba szukać swojego przeciwieństwa?
-mhmm możliwe…
Gawędziły jeszcze dobre pół godziny a potem poszły w swoje strony.
Tymczasem Temari szukała wśród swoich starych zabawek czegoś dla małego.
Znalazła swojego małego miśka z serduszkiem na brzuszku, z którym kiedyś nie potrafiła się rozstać. Na samo wspomnienie na jej twarzy zagościł uśmiech.
Zaniosła go do salonu, gdzie aktualnie przebywali panowie.
- Patrz co znalazłam!- pokazała mu miśka.
-Co? Co to?
- Mój miś z czasów dzieciństwa ty geniuszu!- podeszła do Temaru i dała mu go. Jego reakcja ją zaskoczyła, bo mały zaczął go ssać.
-Pewnie jesteś głodny… no tak musisz dużo jeść!- przeniosła nosidełko do kuchni i zajęła się przygotowywaniem mleka.
Kilka minut później miał już swoją butelkę z mlekiem.
- Mi też takie zrobisz?- zapytał żartem Shika wchodząc do kuchni.
-Ty przed chwilą jadłeś obiad- pokazała mu język.
-Ej tylko żartowałem.- bronił się przed blondynką która chciała już w niego rzucić plastikową łyżeczką.
- No ja myślę!- fuknęła.- takie dziecko musi często jeść, bo szybko rośnie, a ty- omiotła go wzrokiem od góry do dołu- a ty już nie rośniesz.
Skapitulował i poszedł sobie. Z babą nie wygrasz, a co dopiero jak się wkurzy!
Sodoma i Gomoria!
Miesiące mijały, zamieniając się w lata. Mały Temaru wyrósł na ślicznego chłopca, który dzięki pomocy rodziców był gotowy aby pójść w ich ślady i zostać ninja Konohy.
Oczywiście edukacja pociechy Nara nie obyła się bez „pomocy” licznych wujków i ciotek(czyli pokolenia Shikamaru i Temari), co pozostawiło po sobie ślad. Był niezłym rozrabiaką, ale zachowywał umiar w psotach i potrafił dobrze ocenić sytuację. Miał doskonałą pamięć i dobrze strzelał do celu.
Hinata i Shino, którzy przejęli pałeczkę w Akademii po Iruce, przekonali się o tym już po miesiącu, kiedy zrobili dzieciakom pierwsze próby egzaminu na genina.
Postanowili dać mu awans dużo szybciej od innych dzieciaków, które były zazdrosne.
W tym dniu Naruto postanowił oświadczyć się Hinatce, która go przyjęła, czerwieniąc się przy tym jak burak( czytaj: jak zwykle).
Wieczorem tego samego dnia odbyła się impreza w Ichiraku(a gdzież by indziej),
która trwała do rana. Sake i soki lały się litrami ( czemu soczki? Bo Temaru zaprosił swoich kolegów hehe :D).
Rzecz jasna rodzice pilnowali aby alkohol nie pomylił mu się z sokiem( tak jak kiedyś mojej siostrze). Wrócili do domu dumni ze swojego synka, lekko wstawieni, szczęśliwi.
Wszyscy zrobili sobie dzień wolnego i poszli spać.

Temaru Nara
Sensei : Shino Aburame
Ranga: Genin
Urodzny: 12 sierpnia
Wiek: 7 lat
Wzrost: 120 cm
Waga : 32 kg
Misje rangi D : 20
Misje rangi C : 15
Misje rangi B : 0
Misje rangi A : 0
Towarzysze : Mira Aburame, Koji Uchiha.
Zdolności specjalne: brak danych.
Specjalne techniki : brak danych.
Mimo iż Temaru był otwarty na nowych znajomych, to poziomu swoich umiejętności strzegł jak niczego innego. Nawet rodzice nie wiedzieli co potrafi. Skrzętnie to ukrywał, sam nie rozumiejąc do końca po co to robi.
Po wykonaniu tylu misji Hokage postanowił dać mu szansę na zostanie chuuninem, podobnie jak w Akademii, dużo wcześniej od swoich kompanów.
Nikt ze Starszyzny nie był przeciwko takiej decyzji władcy. Oczywiście jego towarzysze którzy byli od niego dwa razy starsi też brali udział w egzaminie.
Pierwszy etap poszedł bez problemu, drugi też był prosty, jednak trzecia część, czyli walka na arenie była trudna.
Mira i Koji dzięki swoim zdolnościom uporali się szybko i mieli już zapewnione miejsce w finałach.
Temaru walczył z shinobi Skały, który najwidoczniej nie zdał kilka razy, bo wyglądał na co najmniej 20 lat.
- Dobrze ci w tej wiosce, dzieciaku?- zapytał Nare przeciwnik. Ten patrzył na niego nic nie kapując.- nie wiesz o czym mówię, prawda?
On nic nie mówił tylko na niego patrzył.
- Twoja matka była… potworem.
-CO?! Była?! Co ty bredzisz?!
- To ty nic nie wiesz? Zmarła gdy się urodziłeś… nie miała szans aby przeżyć, bo nikt jej nie pomagał… bo była potworem.
- Zamknij się!
- Nie chcesz wiedzieć kim BYLI twoi rodzice?
- B-byli?-wyjąkał- ale … moi rodzice żyją!-bronił się Temaru.
-hahahhha! Oni cię zabrali z twojej wioski i wychowali jakbyś był ich synem, dzieciaku.
- NIEEE!!!!- w tym momencie jego ciało spowiła fioletowa chakra, zaczął się zmieniać. Na jego plecach pojawiły się skrzydła, białka oczu zrobiły się żółte, pojawiły się kły. To wszystko sprawiało młodemu niewyobrażalny ból. Jego umysł miał tylko jeden cel : ZABIĆ! Z niezwykłą szybkością pojawił się za przeciwnikiem, po czym wbił swoje ostre paznokcie, które teraz przypominały szpony, w serce shinobi. Konający wydał ostatnie tchnienie.
- A jednak jesteś potworem… tak jak twoja matka..-po czym uśmiechnął się i skonał, dławiąc się własną krwią.
Na arenę wkroczył Naruto i ANBU, aby uspokoić chłopca. Po osiągnięciu celu jego ciało wróciło do normy. Był poparzony w wielu miejscach w skutek tej dziwnej techniki. Jego oczy zaszły łzami, po czym zemdlał.
Zdążył tylko zarejestrować krzyki lecz już nie poznał do kogo należą.
Jego ciało zawisło bezwładnie na rękach Hokage niczym lalka. Oczy stały się puste.
Ta walka zakończyła półfinały, więc Rada musiała zdecydować czy dopuścić Temaru do finałów po tym co się stało. Wiedzieli że prędzej czy później się dowie, ale nikt nie spodziewał się że dojdzie do tego tak szybko.
Nikt też nie wiedział jaki będzie gdy się ocknie.
A na koniec zdjęcie Temaru jako niemowlaka :3


Kontynuacja jak wena przybędzie na białym rumaku

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz