sobota, 14 września 2013

Wielkie poświęcenie 3

Ichigo* się nie mylił. Młody Hakawe był urodziwy,mimo wieku. Karin i Yuzu natychmiast zaczęły się o niego szarpać.
-Idziemy na spacer do parku. Idziecie z nami?-spytała siostry Kurosaki.
-Jasne!-odpowiedziały. Jej ototo miał na imię Ichiro. Przez jakiś czas piątka szła w milczeniu.
Siostry Ichigo skakały sobie do oczu. Trudno było tego nie zauważyć xD.
-Czy któraś z was...widzi duchy?-zapytał Hakawe.
-Jaaaa!-wyrwała się Karin z uśmiechem.
-I nic mi nie powiedziałaś?! Baka*! -oburzyła się Yuzu.
-A niby jak to miałam powiedzieć? : "Kochana rodzinko,z radością oznajmiam,że od pewnego czasu widzę duchy?!" Uznalibyście że zwariowałam!
-Karin,ja i Ichigo też widzimy duchy.-siostra spojrzała zdziwiona na aniki*.
-W sumie chyba powinna wiedzieć skoro w tym siedzi...-stwierdził.
-N-naprawdę?Uff...już myślałam że mi odbiło-stwierdziła z ulgą. Karin i Yuzu gapiły się na twarz Ichiro: blond włosy,cudne oczy koloru ciemnego grafitu...można było w nich utonąć.
-Nie szukam dziewczyny-rzekł po chwili obiekt westchnień sióstr Kurosaki.
-Cooo?! Czeeemuuu?-zawodziła starsza.
-W tym wieku nie ma mowy o prawdziwej miłości,nie? Nic nie odpowiedziała.Musiała się z nim zgodzić.
***
Sakura zwolniła kroku.
-Wzywają mnie...-oznajmiła.-jej osoba zaczęła migotać,by po chwili przed ich twarzami stanęła Shinigami* w pełnej krasie.
W pasie był przyczepiony misternie zdobiony miecz.
Biła od niej silna energia duchowa.Spojrzała na Ichigo,który zrozumiawszy aluzję zmienił się po chwili i poszedł za nią.
Ichiro złapał oszołomione dziewczyny za nadgarstki i odprowadził do domu.
-Nie mówiłaś,że też jesteś Shinigami- podjął Kurosaki po wkroczeniu do Soul Society.
-Bo nie wiedziałam,że mnie jeszcze kiedyś wezwą. Oprócz nas o tym wie tylko mój brat i twoje siostry.
-Myślisz że się wygadają?
Dotarli do celu.

*Ichigo- truskawka(jap.) *ototo- młodszy brat(jap.) *aniki- starszy brat(jap.) *shinigami- bóg śmierci(jap.) No i naskrobałam ^.^ Takie tam xD

niedziela, 8 września 2013

Wymyślona przeze mnie postać Mizugo Abuji. Jego osoba to połączenie kilku postaci z "Naruto": Jiraya(tatuaże pod oczami,kolor włosów),Orochimaru(oczy), Tsunade(znaczek na czole,naszyjnik:jeden z dwóch),Deidara(długość włosów,bez grzywki). Ubranie zupełnie wymyślone xD. Reszta również.I oczywiście krótka bluza jak z Akatsuki ^.^

czwartek, 8 sierpnia 2013

Wielkie poświęcenie 2

W tym czasie Sakura była już w swoim pokoju.
-Kim był ten chłopak?Dlaczego tak mnie przeraża?Przecież nic mi nie zrobił...Muszę się uspokoić.To tylko moja wyobraźnia.
Potrenuję i pójdę spać.-powiedziała do siebie
. Ćwiczyła 3 godziny.Jej umiejętności to telekineza i teleportacja.
Trenowała,aby połączyć te dwie rzeczy,czyli teleportować przedmioty za pomocą umysłu.Dobry pomysł,gorzej z wykonaniem.
Więc ćwiczyła. Po kolacji poszła spać. Śniło jej się,że przytula się z TYM chłopakiem!
*
Pierwszego dnia w nowej klasie nie dbała o fryz.
Jej kręcone włosy koloru ogniście pomarańczowego podkreślały oczy koloru kasztanoowego.
Musiała nosić mundurek. Nienawidziła tego! Cóż...czasem trzeba się jednak poświęcić.
-Ohayoo! Nazywam się Sakura Hakawe. Przeniosłam się tu z powodu mojej nienormalnej klasy.Oto moje stopnie-podała nauczycielowi. Usiadła obok Ichigo(a jakże by inaczej xD dop.aut.) Może tu będzie inaczej-pomyślała.
Była tak pochłonięta analizowaniem swojej obecnej sytuacji,że nie zauważyła,że usiadła obok TEGO chłopaka. On patrzył na nią cały czas. Zastanawiał się czy ona też widzi duchy. Postanowił do niej zagadać. Ona już miała mu zwiać.
Po tamtym incydencie nad rzeką najchętniej by go unikała. Złapał ją lekko za rękę.Zatrzymała się i powoli odwróciła wzrok.
-Cześć,Sakura.
-Co...Ichigo?-zdziwiła się że zna jego imię.Czyżby strach odblokował jej kolejną zdolność?
-Skąd znasz moje imię? -
Sama nie wiem...-zaczęła mu opowiadać wszystko to,co umie i że też widzi duchy.
-Twoja siostrzyczka prosiła mnie,abym się tobą zaopiekował. To było zaraz po twojej ucieczce.Chce byś była szczęśliwa. Wtedy i ona będzie.
-Naprawdę ci to powiedziała?
-Tak.
-Kushina...mimo tak młodego ciała jej dusza jest wielka niczym góra...-przymknęła powieki
-Czemu cię nie zdziwiło to co potrafię?
-Bo tak jak ty widzę dusze zmarłych. Już mnie nic nie zdziwi.
Zaprosił ją do swojego domu. Weszła za nim do jego pokoju. Ojciec od razu zaczął podsłuchiwać. Potem pogadała z Karin i Yuzu. Oznajmiła że ma brata w ich wieku. Zaczęło się ściemniać więc poszła do domu.
Ichi wiedział że była tam w sekundę. Zaraz siostry zaczęły go wypytywać co i jak ^^'.
-Skąd się znacie?Jak długo? Czy to twoja dziewczyna?
-Na pierwsze pytania nie mogę wam odpowiedzieć. Pytajcie mamę.A na ostatnie odpowiadam:nie. I nie ekscytujcie się tak,bo może zabujacie się w jej ototo*.-sprytnie odwrócił sytuację i wprawił je w zakłopotanie.
-Tiaa,jasne! Prędzej zniosę jajko niż się w nim zabujam!-odparła stanowczo Karin.
-Właśnie,ja też!-zawtórowała siostrze Yuzu.
-Jeszcze zobaczymy...

*ototo- młodszy brat.

sobota, 3 sierpnia 2013

blogi które polecam ^^ (gł.yaoi)

http://jak-dzien-i-noc.blogspot.com/ http://inazuma11-yaoi.blogspot.com/ http://something-like-yaoi.blogspot.com/?zx=54f2b940d950a4d1 Mogę podać więcej. Co Wy lubicie czytać(jakie blogi,o czym ?)

wtorek, 11 czerwca 2013

Coś co naskrobałam w jeden dzień

Uwaga akcja nie jest uporządkowana. Zmyślone wspomnienia nieistniejącej postaci. Pamiętam niewiele dobrych rzeczy. Jedną z nich były moje 18 urodziny wprowadzające w dorosłość. Wtedy stali się mili,wyrozumiali,życzliwi... Ta szopka trwa już miesiąc. Ale nie dam się nabrać! Przed moją 18-tką czyli przez całe me życie traktowali mnie przedmiotowo,jak popychadło... A teraz nagle wszystko zmieniło się o 180 stopni. Pomiatali mną przy każdej okazji. Nigdy im tego nie wybaczę. Moje uczucia się nie liczyły. Byłem sługą,niewolnikiem. Zawsze dostawałem resztki dlatego byłem chudy jak patyk. Mało rosłem. A teraz nagle zacząłem się liczyć nie jako rzecz,lecz jako człowiek. To dziwne. Nie wiem czemu nie zwiałem. Pewnie podświadomie wiedziałem że i tak mnie znajdą i przez to będę miał jeszcze większe kłopoty. A tego mi nie było trzeba do szczęścia... *** Też próbowałem być dla nich miły.Nie wychodziło mi to. Nie czepiali się. Właściwie nic nie robili aby mnie wkurzyć lub skłonić do podejrzeń.Jacy oni głupi! Myślą,że się nie domyśliłem. Ha!Chce mi się śmiać z ich naiwności i prostactwa w obyciu! Pomyśleć że kiedyś byli wzorem nie tylko dla mnie,ale i dla innych. Jak ludzie z czasem się zmieniają...Pewnie już się domyślasz kim są "oni"? *** "Oni" to oczywiście rodzice.Rodzice,których szczerze nienawidzę. Nie potrafię się przestawić. Wstaję przed 4. w nocy i kule się instynktownie. Drżę oczekując kubła zimnej wody,który budził mnie codziennie swoim lodowatym uściskiem. Codziennie-nieważne czy było ciepło czy nie. Zapalenie płuc przechodziłem chyba z 5 razy. Potem mój organizm się przyzwyczaił i miałem tylko zapalenie gardła i katar. W końcu przestało mnie to ruszać,budziłem się o ustalonej porze.Ale oni i tak to robili. Ta lodowata woda była,jak sobie teraz przypominam,najlepsza w porównaniu z resztą dnia... *** Mój jedyny przyjaciel, Aikami Adara,radzi bym z nimi pogadał. Poszedłem więc. Ojciec wytłumaczył że dzieci i kobiety nie mają praktycznie żadnych praw,a dorośli mężczyźni to panowie nad panami(tiaa,jasne). Kobiety i dziewczynki miały lepiej,bo w przyszłości miały być matkami,więc nie można ich było katować aby dzieci rodziły się zdrowe. Ciągłość rodu,bla,bla,bla... Mój klan był przeciwieństwem klanu Adara.Tam wszyscy byli równi,żadnych bójek,kłótni,bicia...normalnie jak w niebie. Teraz,gdy mam już 18 lat,mogę zadawać pytania,mam prawo głosu,mogę jeść to co oni... W klanie Aikami'ego takie rzeczy to normalka. Jedyne czego mu nie wolno robić to kłamać w ważnych sprawach i zabijać bez poważnego powodu. U mnie,w moim rodzie te zachowania to zupełna norma. Norma,aby przeżyć.Żadnego współczucia... *** W moim klanie gwałt był czymś normalnym. Mężczyzna podświadomie chciał utrzymać swój ród. Nigdy nie karano za "to" mężczyzny. Tylko kobiety,gdy się opierały.Wszystko mężczyznom uchodziło płazem. Byli traktowani jak bogowie. Ja też już należałem do tego świata. Niesubordynacja* dzieci wobec rodziców była surowo karana: głodówka,przykuwanie/pętanie do ściany/łóżka,bicie,ubliżanie,poniżanie,ciężka przemoc seksualna,molestowanie... Przy odrobinie szczęścia kończyło się na kilku siniakach. Rozmiar kary zależał głównie od humoru jego sprawcy i musiałem się podporządkować. Często ojciec dawał mi ciężkie prace do wykonania, na skraju szaleństwa i wytrzymałości. A matka,choć widziałem w jej oczach że chce mi pomóc,nic nie robiła. Nie mogła... *** Dlatego chłopcy bardzo rzadko dożywali dorosłości-wieku gdy byli bezpieczni aż do końca życia. Ja miałem ogromne szczęście. Ojcowie chcieli wychować synów na porządnych mężczyzn,dlatego nie oszczędzali ich. Kobiety też były pod rygorem,ale miały lżej ze względu na rodzenie dzieci. Życie toczyło się dalej. Jak widziałem cierpienie jakiegoś chłopca wywołane przez rodziciela to przechodziłem obojętnie. Tak mnie wychowano. Gdybym mu pomógł to sprowadziłbym hańbę na mój klan. Modliłem się by ktoś wyrwał mnie z tego spartańskiego bagna. Poprzysiągłem sobie,że jeśli będę miał dzieci i zonę to wyprowadzę się. Przecież nic mi nie zrobią. *** Gdy urodziło mi się rodzeństwo- bliźniaczki i brat-to ojciec znęcał się nade mną. Musiałem do tego opiekować się rodzeństwem. Dopóki ono było malutkie całą złość kierował na mnie. Od 2 r.ż.* ono przejęło pałeczkę. Miałem wtedy 15 lat. Ojciec zaczął moje rodzeństwo wychowywać na swój bezlitosny spartański sposób.Były za słabe by żyć w takich warunkach. Do dziś pamiętam lament matki na pogrzebie.Żadne nie dożyło czwartych urodzin. Tylko mój ojciec był taki:nieczuły,bezlitosny,wredny... Zastanawiałem się czemu matka go wybrała...pewnie nie miała wyboru.Kiedyś go o to zapytam. Potem miałem jeszcze siostrzyczkę. Aktualnie miała niecałe 2 lata,więc była w "bezpiecznej" strefie swego życia. Na każdym kroku mówiłem jej by słuchała się ojca to nie będzie "au au". Jak na swój wiek dużo rozumiała. Kto wie,może los obdarzy mnie dorosłą siostrą? *** Nazywam się Kisame Aikiwa. Matka nazwała córeczkę Kisama z nadzieją,że przeżyje tak jak ja.Rosła w oczach. Dzięki swojej płci miała lepiej,o czym już wspominałem. Ojca częściej nie było w domu.Pewnie rżnął jakieś panienki na boku. Nie mówiłem o moich przemyśleniach matce. Pewnie i tak to wiedziała.Gdy wychodził można było odpocząć.A to było rzadkością. Zwykle po powrocie był zmęczony.Robił co chciał, ot co. Powiedział że następnym razem mnie zabierze. Choć byłem ciekaw to szczerze się tego bałem. Chwila prawdy nadeszła. Następnego wieczoru poszliśmy ramię w ramię-jak kumple. *** Weszliśmy do jakiegoś budynku.Nie wiedziałem gdzie jesteśmy ale na korytarzach widziałem same kobiety.Co tu się dzieje? Czyżby one tu rządziły? Weszliśmy do jednego z pokoi.Czekała tam kobieta z dużym biustem,roznegliżowana.Wskazała na biurko,na którym były dziwne rzeczy. Nie potrafię tego opisać. Wzięła jedną i włożyła sobie do...Ojciec spojrzał na mnie. Nie poruszyłem się. Poruszała...tym...co chwilę jęczała. Wypięła się w naszą stronę.Ojciec zdjął dolną część garderoby i wszedł w nią swoim...to dla mnie za wiele. Zachęcił mnie bym zrobił to samo.Robiłem to co mój żywiciel w tym samym tempie co on.Myślałem że tak trzeba. Doszedłem pierwszy z głośnym jękiem. To uczucie było mi tak obce jak miłość czy radość.To był mój pierwszy raz i pewnie nie ostatni. Ta noc była pełna naszych krzyków i jęków. *** Byłem oszołomiony ale też szczęśliwy. Wróciliśmy nad ranem. Matka i Kisama spały wtulone w siebie. Ojciec poszedł się umyć a ja z nim.Byłem zmęczony i szybko chciałem iść spać.Zaczął mnie obmacywać. Zaliczyliśmy szybki numerek. Mój członek był bardzo wrażliwy po nocy.Stanął po lekkim dotyku.Nie opierałem się mu. To nie był pierwszy raz.Był pedofilem ale nie obchodziło mnie to. Zasnąłem w swoim łóżku owinięty w ręcznik.To był bardzo długi i spokojny sen.Dochodziło południe. Jeszcze nigdy tak długo nie spałem!Ręcznik walnąłem w kąt i ubrałem pierwsze lepsze spodnie.Zszedłem na dół. Ojciec ćwiczył z Kisamą a mama robiła coś w kuchni. *** Czy ja powiedziałem "mama"? Cóż,rzadko mi się to zdarza.Usiadłem w salonie zastanawiając się nad wczorajszą nocą. Matka o nic nie pytała.Zaparzyła mi herbaty i spojrzała z uśmiechem. Pewnie była wesoła że ojciec wprowadził mnie w 'te' sprawy.Nie wiem. Wypiłem napar i z nieodgadnionym wyrazem twarzy podszedłem do rodziciela.Spojrzał na mnie lekko się uśmiechając. Poczułem się bezpieczny pierwszy raz od kilkunastu lat.Ten uśmiech był...taki szczery... Czy życie nareszcie mi się układa? Kisama w swoje 18 urodziny wyszła za mąż za brata mego przyjaciela.Zamieszkała w klanie Adara. Byłem niebotycznie szczęśliwy.Jej dzieci będą miały super życie.Klany nie mogą ingerować w wychowanie cudzych potomków.Ojciec nie będzie mógł nic zrobić!Ha! Podczas przeprowadzki opowiadałem jej o klanie Adara.Szczęście z niej emanowało.Mogłem ją codziennie odwiedzać.Rodzina się powiększała bez zbędnego cierpienia. Jeśli założę rodzinę,to na pewno w innym rodzie. * Nie nazywałem swych rodziców po imieniu bo dla mnie go nie mieli.Stracili je dawno temu. *Nieposłuszeństwo.