Tak, nikt tu ostatnio nie zagląda,ale i tak dodam rozdział. Jest to krótki fanfik,bez kontynuacji. Miłego czytania.
Czy zastaniałeś sie kiedyś,przybyszu, co by było, gdyby drużyna 7 przeniosła sie za sprawą Tsukiyomi Obito do świata,gdzie duchy to codzienność niektórych,wybranych? Postaram sie odpowiedzieć na te zagadke w moim stylu :)
Mieli już stopnie Jouninów. Mieli po 18 lat. Osiągneli dorosłość, a jednak nie zdołali powstrzymać zamaskowanego shinobi. Sensei miał prawie 30 lat i pustynie oraz kłótnie swoich dawnych podopiecznych przed sobą.
-może ruszymy zacne zadki i rozejrzymy sie?- zaproponował swoim Kakaszowatym głosem.
-a co to da?! I tak nie wiemy gdzie nas wywiało!- podsumował Uchiha. Że też Obito musiał zaatakować w momencie, kiedy byli w trakcie walki! Naruto już był jego! A Sakura i Kakashi nic nie mogli zrobić! Pryhnął i poszedł za swymi dawnymi towarzyszami.
Jak sie domyślasz, fuxem dotarli do Dobi village na turniej szamanów. Jedyne co mieli to swoja chakra. Nie wiedzieli co robić, więc poszli do baru. Tam Silva stał za barem.
-co podać?- zapytał przybyszów.
-dla mnie ramen!- żachnął Uzumaki bez chwili wachania.
-co? Skąd wy sie urwaliście?-zapytał barman- szaman.
Drużyne zamurowało.
-Naruto zamknij sie! Nie jesteś u siebie!-skarciła go Haruno.
-no,-odpowiedział Sasek.
Kakashi nic nie powiedział.
- wy nie jesteście szamanami? Skąd jesteście?
-z Konohy!- Naruto zabłysnął głupotą kolejny raz.
Sakura zdzieliła go po łbie. Po chwili miał ogromnego guza.
- powie nam pan gdzie jesteśmy?- zapytał Hatake- bo my sie... zgubiliśmy...- to słowo chyba najtrafniej określało sytuacje, w jakiej sie znaleźli.
-hmm...kto to szaman?- zapytał Sasuke.
-szamam? Chętnie coś wszamam!- blondyn zabłysnął sucharem niczym Joko. Shinobi zaliczyli glebe... x.x
- jesteście w wiosce, w której odbywa sie turniej szamanów, czyli ludzi obdarzonych darem widzenia duchów i rozmawiania z nimi...
Dzięki nim mogą być prawdziwymi wojownikami.-nie wiedział co im odpowiedzieć. Ich miny były takie, jakby im ktoś powiedział kto zgwałcił Kubusia Puchatka.
***
W tym czasie Yoh z przyjaciółmi i Joko wreszcie dotarli do celu podróży- do Dobi. Niestety byli jednymi z ostatnich przybyłych, więc musieli sie gnieździć w chacie, a za sąsiada mieli Naruto i jego paczke(ło Boże).
Zabawę czas zacząć...
Kiedy szamani chcieli odpocząć po walce, Uzumaki urządzał sobie sparing w postaci głośnej, bezsensownej kłótni, z Sasuke i Sakurą. Kakashi wogóle nie zwracał na to uwagi zaabsorbowany swoimi książeczkami.
-co wy tu robicie, skoro nie jesteście szamanami i nikogo tu nie znacie?- zapytał Trey.
- jesteśmy z innej.. wioski jakby to ująć. Nie znacie- zaczął Hatake.
- aha... - dołączyła Anna.
- wy coś wogóle umiecie?-Len pytał dalej.
- noooo- Naruto po raz kolejny błysnął.
- umiemy wiele rzeczy...ale wy pewnie tego nie zrozumiecie.
- to chodźmy na arene i sie przekonamy- zarządziła Anna.
Tak zrobili. Kilka minut później byli już na arenie. Było tylko kilka pustych miejsc ze względu na trwające pojedynki między szamanami.
Obejrzeli jedną walke, po której była przerwa. Shinobi mieli szanse sie wykazać.
Naruto zaczął od cienistych klonów. Sakura skupiła chakre w dłoni i utworzyła spory krater w ziemi. Sasuke zaimponował kulą ognia, która poszybowała w niebo. Kakashi pokazał swoje chidori- błyskawice. Wszyscy obecni byli pod wrażeniem i zapadła cisza.
Nawet Zik, choć super silny, pierwszy raz w swoim ponad tysiącletnim żywocie( reinkarnacja) nie mógł wydusić słowa.
-hahaha! I co blondi, już wierzysz?! Hahaha! Ała!- Sakura zdzieliła go w brzuch, żeby sie zamknął.
-jesteście...- Yoh był w szoku. Jego przyszłej żone zabrakło języka w gębie!
- jak można zostać szamanem?- zapytała Haruno.
- musisz znaleźć ducha, który stanie sie twym stróżem i z którym stworzysz więź.
- a może być ktoś... z rodziny?- spytał cicho Naruto.
- tak, jeśli wiesz gdzie ma grób...- odpowiedziała medium.
- no tak- zmarkotniał. Gdyby byli" u siebie" to by było dużo łatwiej... Sakura wzięłaby pewnie jego matke za stróża,on ojca, Sasuke brata, a Kakashi Jiraye... zszedł z areny. Reszta dobiegła do niego.
- musimy stąd jakoś sie wydostać...- skwitował.
- wiesz, że musimy mieć jakiś trop jak to zrobić, młotku, prawda? Bez tego nigdzie nie ruszymy, a co najwyżej sie zgubimy- zgasił go Uchiha.
Hao przyglądał sie im z góry, jak to zwykł robić.
Przez następne dni myślał jak ich przekupić, aby do niego dołączyli. Skoro nie są szamanami, nic nie wiedzą o świecie. Lecz mimo to nie są zwierzyną, a drapieżnikami. Mają zdolności, jakich nawet sam Król Duchów posiąść nie może... a jemu sie to udało dawno temu. To nowe ciało, ta reinkarnacja nie dała mu sposobności, aby przyswoić sobie te wielką moc sprzed wieków,jaką jest władanie wszystkimi żywiołami. Władanie naturą.
Niestety nic nie wymyślił. Więc tylko obserwował ich bezsensowne sprzeczki.
(Yoh pokonuje i zabija brata, jak w anime)
Dzień później po zbawiennym wyczynie młodego Asakury wieczorne niebo przecięła Gwiazda Przeznaczenia- znak dla szamanów o kontynuacji Turnieju.( na tym anime sie kończy, więc każdy musi sobie wymyślić własny ciąg dalszy).
Shinobi wiedzieli, że to znak. Mają szanse sie stąd wydostać. I choć troche już przywykli, to jednak nie ma to jak w domu.
Gdy tylko został ogłoszony nowy król, niebo rozbłysło szkarłatem. Wszystkich oślepiło, a shinobi znaleźli sie u siebie, w Konoha.
Naruto rozejrzał sie uważnie i wrzasnął: RAMEEEN!!!-pognał do Ichiraku zostawiając towarzyszy daleko w tyle. Oni tylko strzelili facepalm'a i udali sie każdy w swoją strone. Sakura do swoich głupich rodziców, których kochała. Sasuke do rezydencji przeszukać wszystko co sie da,aby dowiedzieć sie czegoś o grzeszkach swojej sławetnej familii. A Kakashi udał sie do siebie kontemplować piękno erotycznych dzieł Jirayi. Mimo że od dawna Zboczony Pustelnik nie żył, to w jego książkach czuł,że on jest obok. Dopóki o kimś pamiętamy on nigdy nie umrze. Będzie żył w pamięci tych,którzy o nim myślą.
https://www.youtube.com/watch?v=n_IhhIbGajQ -->Jeśli nie oglądałeś/aś Króla Szamanów, to tu jest link do pierwszego odcinka-wszystkie są na Youtubie ^.^.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz