Wiem że to takie srutu tutu... będzie kontynuacja ale nie wiem kiedy :>
Zapraszam do czytania i komentowania.
Szła, czując że nie postawi już kroku. Włóczyła noge za nogą, zmuszając je do ruchu. Jakiegokolwiek.
Blizna pomiędzy oczami piekła ją niemiłosiernie. Próbowała ignorować ból.
Po kilku minutach doszła do dróżki. Tam opadła z sił. Osunęła się zemdlona myśląc gdzie sie podziewa jej brat. Jej jedyna rodzina. Jedyna osoba którą zna. Której ufa. Jej ostoja spokoju i bezpieczeństwa. Z tymi myślami usnęła nie wiedząc czy zemdlała czy nie.
Jej włosy barwy deszczowych chmur rozwiał wiatr. Już dawno zgubiła gumkę. Nie miała czym ich związać.
Nim straciła kontakt z rzeczywistością, usłyszała głos. Obcy głos. Głos dziecka...
-Kakashi senseii-zawył- tu jest jakaś dziewczyna!- czuła jak podchodzi do niej kilka osób. Jedna z nich sprawdziła tętno, ale nic więcej.
-Zabierzemy ją do szpitala. Pomóżcie mi- powiedział męski głos.
Czuła, że ktoś ją niesie. Czuła jak kłują ją czyjeś włosy. Lecz nie mogła dać znać, że ich słyszy.
Jej ciało odmówiło posłuszeństwa.
Nie wiedziała ile szli.
Obudziła sie w szpitalu. Nie znała tu nikogo.
Patrzyła tępo w ścianę, by po chwili zwrócić uwage na otwarte drzwi i osobę w nich stojącą.
-Jak sie czujesz?- zapytał ten sam męski głos.
-To pan mnie tu przyniósł?-nie wiedziała co więcej powiedzieć. Powinna być mu wdzięczna za pomoc. Lecz jedyne co czuła to lęk.
-Tak.. Kakashi Hatake.
-Mira Hatake-przedstawiła sie zachrypniętym głosem.
-co? Kim jesteś?- jego ton głosu zmienił sie nie do poznania. Tak samo mimika. Już nie był tym miłym kolesiem.
-Wraz z bratem szukamy rodziny. Do tej pory nikogo nie znaleźliśmy. Więc poszliśmy w swoje strony po kłótni.
Dopadli mnie jacyś shinobi-wyciągnęła z kabury opaskę wioski mgły-udało mi sie zabić ich szefa,ale on mnie wcześniej mocno poturbował i zatruł.
Myślałam, że mój brat przybędzie na pomoc. Zawsze gdy potrzebowałam go, on nagle sie pojawiał. Ma na imie Seiji.
Nie widziałam go już prawie miesiąc- umilkła wiedząc,że nie ma już nic do dodania od siebie.
- A jak wygląda?
-Chce pan krótko czy długo żeby opowiadać?
-Krótko prosze.
-Wygląda dokładnie jak Biały Kieł Konoha Gakure. Jest tylko nieco od niego wyższy.- patrzyła na niego.-zna go pan?
-To był mój ojciec...-wydusił.
- Bardzo go pan przypomina,hakufu.
Na te słowa niemal podskoczył.
- Tak jest pan moim wujkiem.
Wymienili jeszcze kilka zdań, a potem on poszedł zamyślony do swojej drużyny. Nic do niego nie docierało, nawet jak Gai sie na niego wydzierał że na niego wpadł. Bąknął tylko pod nosem i szedł dalej.
~•~•~•~•~
Kakashi nie mógł uwierzyć, że ma rodzine. Przez kilka dni chodził zamyślony.
W tym czasie Seiji postanowił wstąpić do Konohy.
Poszedł więc do Hokage aby załatwić tymczasowe lokum.
Była tam drużyna 7. i 10. wraz ze swymi mistrzami.
Hatake i Kurenai wryło z wrażenia. Genini patrzyli z zaciekawieniem na przybysza.
-Seiji Hatake-przedstawił sie Sarutobiemu kłaniając się. Przedstawił sprawę.- słyszałem że moja siostra tu jest... chcę ją zobaczyć. Nie widzieliśmy się z miesiąc...- Hokage przydzielił mu mieszkanie. Potem zajął sie misjami dla drużyn. Rozeszli sie.
Hatake poszedł za gościem.- Kakashi Hatake- przedstawił sie. Twarz długowłosego ani nie drgnęła.
-Aha. Wiesz może gdzie ona jest?
-W szpitalu na ojomie- poinformował krewniaka.
Mira tymczasem gapiła sie w ścianę, jakby tam były wypisane odpowiedzi.
Kilka minut później została wybudzona z letargu głośnym trzaśnięciem drzwi.
- Cześć bracie- powiedziała bez entuzjazmu.
- Nie masz nic więcej do powiedzenia?! Jak ty wyglądasz?! Co ci sie stało?
- Zostałam zaatakowana. Było ich za dużo.
Patrzył na nią jak na kosmite.- byli za silni. Jestem chuuninem, ale oni byli wyszkoleni.- sciszyła głos- chciałam, żeby mnie wykończyli w pewnym momencie...chciałam zginąć...- padła na poduche ze łzami w oczach. Odychała głęboko.
- Zabije gnoi!- Seiji był w piekielnym nastroju.
Kakashi wyszedł czując, że ona ma coś do powiedzenia, ale wstydzi sie.
- Boję sie, że mnie zgwałcili- wyszeptała zduszonym, zrospaczonym głosem pełnym bólu. Teraz nie powstrzymywała łez.
Całym szpitalem wstrząsnął krzyk rodem z Godżilli. Niemal szyby wyleciały spękane z okiennic.
*-*-*
Siedział przy niej. Nie opuszczał dopóki nie znał wszystkich wyników badań.
Następnego dnia wszystko było jasne. Jej przypuszczenie z koszmaru ziściło sie. Była w szoku.
Seiji- skrytobójca, jedyny specjalista we wszystkich aspektach genjutsu. Ten, który nie znał strachu, rozpłakał sie nad losem swej siostry.
Płakali tak razem. Nikt im nie przeszkadzał.
Znów, po tylu latach zapomnienia, zmienił sie w małego chłopca. W siebie pamiętającego szczęście.
Wyszedł wieczorem. Chodził bez celu po Konosze ani myśląc o powrocie do mieszkania.
Dopiero po północy, kiedy już nie mógł, wrócił w chwilowe miejsce zamieszkania.
Pełen obaw o jutro zasnął nie wyczuwając,że ktoś go obserwuje.
=•=•=
Obudził sie koło szóstej. Zdezaktywował jutsu.
- Wiem, że tak jesteś, Hatake. Czemu za mną leziesz?- zapytał rzeczowo.
- Chcę pogadać.
- O czym?
- O was. Chcę wiedzieć coś o twoim ojcu. O waszej rodzinie. Ojciec nie wspominał, że ma brata lub siostre.
- Jego brat...Abuku został wygnany z klanu, gdy miał zostać jouninem.
- Dlaczego?
- Bo zdawał egzamin w Oto, a tam nie tolerowano słabeuszy... nie chciał zabić swego przeciwnika. Nie wiem czemu zdawał akurat tam...
- Ale... co to za...
- Tak. Nie zdał. Wykłócał sie z Kage. Powiedzieli, że zda jak wypełni jeszcze jedną misje...
Pożegnał sie z matką, która była w ciąży z Mirą, ze mną mówiąc, że niedługo sie zobaczymy...
Zginął na tej misji. Miałem pięć lat... nie byłem do końca świadom tej tragedi. Za bardzo byłem zajęty myślą o rodzeństwie...- Kakashi słuchał uważnie.
- Matka zmarła przy porodzie. Obiecałem sobie, że ochronję Mire.
- Czemu tak sie darłeś w szpitalu? Zabili kogoś?
- Zgwałcili ją- wyharczał- nie mogłem jej obronić...
- Co?!- aż wstał. Kopiujący ninja zniknął.
Seiji popatrzył na niego smutno. Co będzie dalej?
***
Po miesiącu wypuścili ją.
Żle sie czuła. Ciąża to dno. Cały czas chciała jeść. Mdłości, zmęczenie...
Seiji pomagał jak mógł.
- Aniki, nie lataj tak nade mną- powiedziała pod koniec ciąży- jutro idę do szpitala i tam się mną zajmą. Ty napewno masz swoje sprawy.
- Dobrze...
***
Dzień rozwiązania nadszedł szybko.
Rodziła kilka godzin. Była wykończona. Panowie czekali zniecierpliwieni przed szpitalem.
Gdy Seiji i Kakashi zobaczyli malucha, to odrazu się rozpłyneli. Miał szare włoski i rubinowe oczka, niczym Uchiha z kekkei genkai.
Postanowiła, że go odda, a imię nadadzą mu jego nowi rodzice. Nie chciała pamiętać o przeszłości. Kiedyś mu powie. Kiedyś zrozumie.
Wyszła ze szpitala po trzech dniach. Seiji i Kakashi byli jej wsparciem.
Zakumlowała sie też z drużyną Hatake.
Od tego momrntu była jakaś inna. Milcząca. Nie chciała rozmawiać o tym, co sie stało.
Możliwe,że sie z tym nie pogodzi. Ale nikt jej tego nie wytykał. Miała 19 lat i życie przed sobą.
Poznała Jiraye, gdy chciał zabrać blondyna w podróż. Poznała Tsunade, gdy objęła tytuł Kage po rezygnacji Sarutobiego.
W końcu poznała Orochimaru, gdy zaatakował Konohe ze swoimi sługusami.
Wycofał sie dostając baty od jouninów,ANBU i jej brata, który nie był w nastroju do żartów.
****
Mały rósł jako Hyuga.
Hana dzięki niemu odzyskała chęci do życia. Miała synka. Opiekowała sie nim i wracała do zdrowia.
Wszyscy w klanie nie posiadali sie z radości.
***
Mira po kilku tygodniach wybłagała misje A.
Miała wraz z bratem zbadać granice kraju Ognia, aby wyeliminować ewentualne zagrożenie dla wioski.
Byli czujni. Po kilku dniach złapali kilku i wrócili to wioski. Udali sie do szpitala na kontrole.
I tak wszystko trwało sobie kilka lat, aż Iro Hyuga, mały synek mamusi, nie dowiedział sie od jakiegoś starucha, że jest adoptowany. Poskładał fakty do kupy i uciekł w wieku 5 lat z domu szukając rodziców. Nie wiedział od czego zacząć, więc najpierw przeszuka Konohe.
Postanowił to zrobić oczywiście po ciemku xD.
Jakieś pijaczki dorwały go w parku i zaczęły zaczepiać, rzucając słowami wiadomej treści.
Seiji właśnie wracał wraz z siostrą z Ichiraku. Ona wydoroślała pod każdym względem.
-zostawcie go!- krzyknęła do kolesi, a Seiji ruszył w bój z mordem w oczach.
Załatwił ich że nie wstali, a ona podeszła do chłopca. Ten spojrzał na nią i zaczął płakać.
-cicho, już dobrze-uspokajała go.- pójdziemy do twojej rodziny...
-ja nie maam roodzi-inyy!- lamentował malec.
-każdy ma rodzine, więc twoja bapewno cie szuka.
-moja mama mnie nie chciała i oddała obcym ludziom!-szok. Takie młode dziecko nie powinno rozumieć takich słów na tyle...
-skąd to wiesz? Przecież jej nie znasz-broniła sie.
Popatrzył na nią rubinowymi tęczówkami.
- A pani zostawiła by swoje dziecko? Hyuga cenią rodzine i władze oraz posłuszeństwo wobec wyższych rangą.- powiedział.
-już to zrobiłam... to dziecko ma teraz 5 lat i dobrze sie orientuje w tym, co go otacza- odpowiedziała łamanym głosem. Znowu była pod ścianą. Ale tym razem stawi temu czoła. W końcu i tak by sie dowiedział...
-byłam za młoda, aby je wychować... oddałam je rodzinie Hyuga- spuściła wzrok.- nawet nie wiem jak ma na imię, bo nie miałam odwagi go odwiedzić...- cisza zaciążyła niczym ołów.
- ma ba imię Iro.- powiedział. Ona podniosła wzrok i ich spojrzenia sie skrzyżowały.
-witaj, mamo...- przytulił ją niepewnie, z nadzieją.
- witaj, synku...- trwali tak. Seiji tylko patrzył. Nie wiedzieli ile tak klęczeli, ale czuli że wszystko sie jakoś ułoży.
Dwa dni później Iro Hyuga wrócił do przybranych rodziców i odbył z nimi poważną rozmowę. Ustalili że Mira i jej brat zamieszkają w ich rezydencji blisko Iro.
Obie strony sie na to zgodziły. Tak więc następnego dnia zaczęła sie przeprowadzka.
Dzięki klonom trwało to niecałe pół godziny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz