W szóstą rocznicę wraz z matką poszedł tam godzinę wcześniej.
Choć miał już 15 lat to nadal ze łzami w oczach chodził w to miejsce.
Nad rzeką stała wysoka dziewczyna o płomiennych,kręconych długich włosach.
Ubrana była na czarno. Podeszli do niej. Zanim ich dostrzegła zaczęła mówić przez łzy:
-Dlaczego,siostrzyczko? Dlaczego musiałam się wtedy z tobą pokłócić i pozwolić ci samej wyjść z domu?
Wiem że moje przeprosiny nic tu nie dadzą,jednak proszę cię…wybacz mi! Duch dziewczynki zmaterializował się ,mówiąc:
-nie płacz. Moja śmierć nie była przypadkowa.
-J-jak to?
-Poświęciłam życie za matkę,która osierociłaby trójkę małych dzieci. Najstarsze stoi za tobą…
Odwróciła się . Instynkt podpowiedział jej żeby się cofnęła. Wpadła do rzeki. Wyszła z niej i zaczęła biec przed siebie.
Isama(matka Ichigo) pobiegła za nią,a Ichigo zaczął rozmawiać z duchem dziewczynki:
-To była twoja starsza siostra? -Tak… w dniu mojej śmierci pokłóciłyśmy się o jakąś głupotę… Ma teraz 15 lat…-po chwili ciszy spytała-Czemu ty tu przychodzisz?
- Bo nie mam pojęcia jak ci podziękować za uratowanie mamy…
-Poprostu zaopiekuj się moją siostrą. Ma na imię Sakura. Mnie zwali Kushina… proszę cię,zrób to.
Będe szczęśliwa wiedząc,że ona też odnalazła spokój. Jest nieśmiała,ale drzemie w niej niezwykła siła…
-Dobrze,jeszcze raz ci dziękuję,Kushino.-mała zniknęła z uśmiechniętą buzią. Isama wróciła do syna.
-Ona…gdzieś zniknęła…
-Mamo,chodźmy do domu-postawił kwiaty i wrócili do siebie.
Wiem,że rozdziały krótkie,ale sporo ich będzie(mam nadzieję xD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz