Iro był podekscytowany nowym lokum. Lecz było mu dalej do jego bliskich. Jednak jego obawy były bezpodstawne. Hana i Hinata często go odwiedzały. Czas mijał. Pewnego razu, gdy Mira była ze swoim dzieckiem na spacerze, coś sie stało. Polane spowiła gęsta mgła. Iro przepadł bezgłośnie, a Mira oszołomiona nie mogła sie ruszyć. Po chwili mgła zniknęła tak nagle jak sie pojawiła. Hatake powoli rozejrzała sie wokół. Coś kazało jej wrócić. Jeszcze do niej nie dotarło to, co sie stało. A obserwował ją Momochi Zabuza wraz ze swym sługą Haku,którego każdy inny człowiek myli z kobietą(o Deidara znajdzie bratnią dusze xD).
-Zabierzmy go do Paina- zarządza Zabu(tak, Zabuza chwilowo pracuje dla Akasiów). Zgarniają małolata i idą do kryjówki. Byli na próbie, która zakończyła sie sukcesem(wg Zabu i Haku). Mieli zgarnąć członka Hyuga, a mianowicie dziecko, bo to łatwy cel. Iro był nieprzytomny i do szyi zawinięty w bandaże, aby nie mógł tak łatwo uciec.
-mamy go szefie-Momochi rozpoczyna rozmowe kwalifikacyjną. Haku siedzi cicho, trzymając Iro.
-kiedy sie obudzi?- pyta Nagato(Pain).
- powinien za kilka minut. Może uzgodnimy...
- nic nie będziemy uzgadniać, dopóki nie będe pewny, że to Hyuga- zakończył Pain- ale mogę cię przedstawić członkom Akatsuki. I tak oto Dei ujrzał Haku. Można powiedzieć, że była to obustronna miłość od pierwszego wejrzenia x). - hej jestem Deidara Douhito- przedstawia sie szarmancko blondyn.
-Haku- przedstawia sie brunet, próbując go pocałować w dłoń.
-blee-reaguje tamten.
-JESTEŚ FACETEM?!!!-wykrzykują w tym samym momencie.
- wiedziałem że tak będzie- mówi lider- szkoda że nie wziąłem kamery- pedofil face. Aaaaa- Dei ucieka.
-witamy w Akatsuki- mówi Konan. Zabu i Haku sie kłaniają. - Deia już poznaliście, lidera też...jest jeszcze lalkarz Sasori Akasuna, człowiek-zombi Kakuzu, roślinka Zetsu(trzeba go podlewać co kilka dni, bo inaczej zeschnie), ja, Itachi Uchiha i masochista Hidan...
W tym czasie Pain poszedł zobaczyć co z nowym gościem. Ten już sie wybudził, ale był oszołomiony.
-kim jesteś?- rinnengan nie znał sprzeciwu.
-Iro Hata..ke- odparł zmulony dzieciak. Puff...Pain zniknął w chmurce.
-wy dekle!-zaczął sie drzeć- czy porwanie dziecka Hyuga to dla was wyczyn rangi A?!
- Iro Hyuga-zaczął Zabuza- on nazywa sie Iro Hyuga.
- ja pier... -zaczął rudy(a rude jest wredne)- macie przestarzałe dane, idioci!-zamknął ich w kamiennej klatce- ten dzieciak był wychowywany przez klan Hyuga, ale nie ma tego kekkei genkai!!!- wkurzył sie jak po zobaczeniu swoich zdjęć przerobionych w fotoszopie.- macie ich wywalić stąd!-rozkazał, po czym wykasował im pamięć z tego dnia.
***
Tymczasem w Konoha... Mira przechadzała sie po mieście z dziwnym przeczuciem, że o czymś zapomniała.
-a racja musze kupić mięso na obiad!
Że kogoś zgubiła.
O kimś zapomniała.
-SEIJIII!-wrzeszczała na pół wiochy.
-CZEGOO?!-odkrzyknął. Miał mokre włosy i był owinięty ręcznikiem.
-Iro nie ma! Widziałeś go?
-a nie był z tobą? Przecież byłaś z nim na spacerze-spojrzał na nią dziwnie. Dopiero wtedy to do niej dotarło. W mgnieniu oka była obok brata. Tak sie wzdrygnął, że ręcznik mu spadł z... miejsca poniżej pleców.
Aaaaa!!!-rzuciła w niego poduchą, przez co sie przewrócił. Wziął ręcznik i poszedł do łazienki, nie zapominając o zamknięciu drzwi na klucz. To ona go przestraszyła...
***
Tymczasem u Akasiów...
Zetsu i Ma...eee.. Tobi odeskortowali tzw. Shinobi do jakiegoś odległego zadupia.
Pain chciał wysłać Douhito, ale ten stwierdził, że z transem sie zadawać nie będzie.
-Tobi to dobry chłopiec! Umie zrobić wiele. Umie ciasto upiec. Znają go przyjaciele. Jestem pomidoreem, zjedz mnie prosze zjedz! Mam witamin kupe...*- śpiewał po drodze.
Zetsu niestety musiał tego słuchać.
W siedzibie Kakuzu już przeliczał szczeniaka na złotówki.
***
Następnego dnia Kakashi, jego drużyna, Mira i Seiji ruszyli na poszukiwania. Zaczeli od polanki. Kakasz przywołał psy, które złapały trop. Zmierzali do celu.
Wieczorem byli już na miejscu. Seiji rozwalił głaz z kopa. Weszli, nie wiedząc gdzie są. Rozdzielili sie, przeszukując po kolei wszystkie pomieszczenia. Na samym końcu razem wparowali do lidera, gdzie znajdowało sie całe towarzycho z Iro związanym i odurzonym pod ścianą.
- o, jesteście- zaczęła Konan- to nawet lepiej, i tak nic nie chciał mówić. Widze że jest z wami Jinhuriki. Sweet. Nie musimy sie fatygować!- Nagato dał znać i zaczęła sie walka. Jednak lider nie był taki głupi i użył małego jako żywej tarczy. Shinobi Konohy byli w potrzasku. Jednak rodzeństwo, mimo niedawnego incydentu, zrozumiało sie bez słów. Ona zaatakowała z ziemi, on z powietrza.
Chidori i rasengan. W ciągu sekundy połączyły sie rażąc wszystkich po oczach. Hatake w tym czasie uaktywnił sharingana i zabrał chłopca, wykorzystując chwile dezorientacji przeciwnika. Ich rządza mordu wzrastała z każdą sekundą. Szybko załatwili papierową dame, kanciarza i Hidana. Z Painem i Itachim nie poszło tak łatwo. Uchiha złapał ich w genjutsu i zwiali w mgnieniu oka. Sasuke po paru minutach udało sie to anulować. Wszyscy zajeli sie Iro, który miał napady drgawkowe. Sakura, jako medic ninja, zbadała go.
- w jego ciele krąży rzadka trucizna. Musimy szybko dotrzeć do szpitala. Nie wiem ile jeszcze wytrzyma...-wyznała.
***
Musiała zrobić nacięcie pod żebrami, aby wpuścić do jego organizmu chakre i wyciągnąć trucizne w miare szybko(tak jak z Kankuro w shippuuden) i bezboleśnie. Przy tej operacji krzyczał. Spinał każdy zdolny do tego mięsień. Jego ciało było na skraju przytomności. Po każdej wyciągniętej dawce trucizny ciężko oddychał jak po długim biegu. Nie powstrzymywał łez. Nie chciał marnować na to sił. W końcu po prawie godzinie roboty i starannym przebadaniu przez kunoichi było po wszystkim. Podczas ostatnich minut ciało stało sie bezwładne niczym lalka. Sakura i Tsunade, która przybyła niedawno, uspokajały matke, która wpadła w histerie. Seiji i Kakashi przytrzymywali ją, a Tsunade podała silną dawke leku uspokajającego. Chłopcu Sakura podała tlen i podłączyła płyny.
***
Seiji wraz z własnym oddziałem ANBU,który sam szkolił, szukali pozostałych członków Akatsuki. Po drodze załatwili Zetsu, a Tobi zwiał. Gdy spotkali Paina i Itacza, nie było litości. Łzy siostry były dla niego niczym najgorsza trucizna. Nie czuł nic,zabijając, co mogłoby utrzymać przy życiu Paina. Itachi uciekł dzięki kekkei genkai. Słuch po nim zaginął. Tak samo po Tobim. Spotkali sie dopiero wiele lat później,każdy tylko z jednym celem: zabić! Rozpoczęła sie wojna. (Iro rósł w siłe pod okiem przyjaciół i rodziny.)--> Nadszedł czas,aby sprawdził co mu dała szansa na dalsze życie.
* pierwsza część piosenki Tobiasza zmyślona, aby sie rymowało. Druga to piosenka z Ach ten Andy!
Oczywiście fanfik to fanfik- autor może zmienić fabułe tak jak mu sie podoba. W moim Zabuza i Haku żyli sobie gdzieś tam potem.
KONIEC.
Jeśli masz pomysł to narysujesz co zechcesz :)

