piątek, 27 czerwca 2014

Szamani w świecie" Naruto"

Yoh i Hao szli wewnątrz Króla Duchów, nie wiedząc dokąd iść.  Przed nimi pojawił sie potral. Weszli w nieznane.
**
Wylądowali w jakieś dziczy. Hao przebadał teren, żeby nie wpaść w pułapke. Yoh szedł za nim. Natrafili na ślady walki oraz na dwóch nieprzytomnych gości. Zik wziął ich na ducha ognia i polecieli sobie( tiaa ).
Gdy zobaczyli budynki odrazu wylądowali. Yoh zaczął sie pytać gdzie szpital, a Zik gapił sie na niego. Gdy już ogarneli temat ruszyli do celu.
Oczywiście to wyglądało komicznie: czworo ludzi tak se lewitowało. W szpitalu zajeli sie tą dwójką, a Asakurów zaczęła pytać jakaś brunetka ze świnią w rękach.
- kim jesteście?
- eeee- szamani nie wiedzieli jak zacząć- jesteśmyyy.... podróżnikami!- zabłysnął Hao.
- Podróżnikami?- zdziwiła sie- to z której wioski przybywacie?
- wioski? O co chodzi? To ukryta kamera?- zapytał Yoh.
- skąd jesteście? Jak sie nazywacie?- Shizune traciła opanowanie.
- z Tokio, Yoh i Hao Asakura...- powiedział Yoh.
- że z kąd?- brunetka osłupiała.
- mówiłem że nie skuma!- prychnął Ognik.
- cicho bracie! Siedzimy w tym razem więc pomagaj a nie strzelasz fochy!
- ja strzelam fochy? Ja strzelam fochy?! A kto cały czas mi tu marudzi o tym, że nic mi sie nie uda?! Że nie bede królem?! Nie jesteś lepszy ode mnie, pff!- Hao już prawie rozpalił ogień na korytarzu szpitala.
- jakim królem? O czym wy gadacie?
- co z nimi? - zmienił temat Yoh.
- Neji jest opatrywany, a drugi badany...- nie wiedziała ile może powiedzieć przybyszom.
- Kto?
- ten z brązowymi włosami.- gdyby mogła to by strzeliła facepalm, ale miała świnie, która miała być obiadem Gondaime.- musze iść. Zaraz przyjdzie tu ktoś, kto was oprowadzi. Nazywa sie Rock Lee- poszła.
- niech siła młodości będzie z wami przybysze!- klepnął ich w plery.
- kim ty...Rock?- zapytał Hao.
- tak, kolego! Jak sie zwiecie?
- Hao i Yoh Asakura.- powiedział Yoh.
- jesteście rodziną?- zapytał Lee.
- nie szympansami!- prychnął Ognik.
- serio? Woow nic nie widać!
- skąd ty sie urwałeś?!- rzachnął Zik- z choinki?
- Skąd wiesz? To mój sekret! Nawet Guy sensei tego nie wie!
- eeeee.... tak sie mówi!- powiedział Yoh z uśmiechem a Zik prawie sie popłakał ze śmiechu.
- Dobra chodźmy już, Lee. Podobno masz nas oprowadzić.
***
Poszli więc. Lee bardzo sie przejął tą funkcją zleconą mu przez kage. Pomiędzy słowami związanymi z topografią wioski wplatał różne informacje. Na koniec opowiedział o swojej drużynie.
- Neji jest moim największym rywalem. Jest geniuszem z potężnego klanu. Gdybym mógł mu pomóc... gdybym był wcześniej- zacisnął pięści i stanął przed podobiznami Kage.
Patrzyli na niego, nic nie kumając.
- ale wszystko będzie dobrze, dzięki wam. Od dziś jesteście moimi honorowymi przyjaciółmi!- wyciągnął kciuk tak jak robi to Maito.
- eee dzięki.
***
Wieści o wyczynie Asakurów szybko rozniosły sie po Konosze.
Byli potężni i pomagali. Przynajmniej Yoh, który marudził gdy brat nie chciał pomagać.
Każdego mijającego dnia ich popularność rosła.
Nawet Akatsuki sie nimi interesowało.
Dni mijały, a bliźniacy, mimo swego stylu życia powoli przyzwyczajali sie do warunków wioski.
Poznali podstawy walki, bronie, ale za cholere nie mogli ogarnąć ninjutsu. Zik w pewnym momencie wku..rzył sie. Bo przecież on, długowieczny szaman ze znakomitego rodu Asakurów nie potrafi opanować takiej rzeczy! Dzieci to potrafiły, a on nie, to niewybaczalne!
I tak se fukał kilka dni. W końcu sie skapnął że Yoh też nie może tak czarować jak tutejsi- bo są szamanami.
Tak więc trenowali kontrolę ducha, przy okazji ćwicząc sztuki walki i poznawali nowe rzeczy.
Czas mijał nieubłaganie. Nim sie spostrzegli był grudzień, okres bożonarodzeniowego szału i noworocznej wyżerki.
Bliźniacy dołączyli do maratonu wręczania prezentów. Zik kupił bratu nowe słuchawki, a Yoh Zikowi sweetaśne gumki do włosów, które obdarowany przyjął z niechętnym,udawanym uśmiechem.
Nowy rok przywitał wszystkich salwą śmiechu, szampana i fajerwerków. O północy pojawił sie portal- znak, że szamani mogą wrócić do swojego świata. Po słownym pożegnaniu udali sie do swojego dawnego życia.
O dziwo w świecie szamanów też trwał Sylwester. Więc nikt nie zauważył przy morzu fajerwerków, że Asakurowie znowu są wśród nich. Skapneli sie dopiero gdy kac minął.
Bracia otrzymali cenną lekcję- rodzina zawsze pomoże.

Mam nadzieje że to dało sie czytać^ ^'.
Życze udanych wakacji!

7 komentarzy:

  1. hej, tu autorka bloga: ... legendarni... - Kimiko Moon
    fajna historyjka, zawsze lubiła Króla Szamanów.
    oby tak dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narazie wena uciekła i nie wiem kiedy wróci ale jak rzucisz jakaś propozycję to chętnie napiszę :)

      Usuń
  2. Hej, z tej strony autorka bloga: naomi-akiko-naruto.blog.onet.pl. Powróciłam do żywych i jak obiecałam zaczęłam nadrabiać braki w czytaniu blogów ;).
    Król szamanów i jakby człowiekowi się cieplej na sercu robi :) (Ach to dzieciństwo )
    Chętnie przeczytała bym coś jeszcze z Yoh i Hao także- Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany dłuuugo mnie nie było. Proszę napisz mi na fb jak by co bo od dawna tu nie pisałam a jak pomysł będzie to wena też :-)
      Katarzyna Rukja Kuchiki

      Usuń
    2. Witam ponownie po długiej przerwie :). Wybacz, ale dopiero zauważyłam odpowiedź na mój komentarz XD.

      Chciała bym cię powiadomić, że przeniosłam bloga na nowy adres :
      www.opowiadania-deszczem-pisane.blogspot.com
      Serdecznie zapraszam i proszę daj znać czy chcesz być powiadamiana o nowych rozdziałach :).

      Co do pomysłów...Hmmm....Może odwróciła byś role- Zły Yoh i dobry Hao xD? Coś z humorem:)
      Pozdrawiam i proszę, powiadamiaj mnie o nowych rozdziałach :*

      Usuń
    3. pomyślę dzięki za pomysł :-)

      Usuń