piątek, 14 lutego 2014

Wiem że jesteś gdzieś tam...

Pisane na komórce.

Sasuke nigdy nie był wylewny. W stosunku do nikogo. Wyjątkiem był jego aniki. Z nim zawsze mógł pogadać. Jednak nigdy nie miał czasu aby opowiedzieć ototou o czymkolwiek. Itachi zawsze tylko słuchał.
Jednak tej nocy postanowił mu coś o sobie opowiedzieć. Było to w dniu gdy Sasuke został geninem. Przyszedł do braciszka gdy ten leżał w łóżku ze swoim Panem Przytulasiem-misiem kremowego koloru.
-Przepraszam- powiedział po chwili ciszy-przepraszam że nie chciałem ci o sobie mówić.
-Co...?-genin nie wiedział co powiedzieć. Przecież jego brat był cudownym dzieckiem, idealnym dziedzicem klanu. Nigdy nie przypuszczał, że będzie kogokolwiek za cokolwiek przepraszał...a zwłaszcza jego...
-Byłem oziębły, bo chciałem cię chronić. Jako mój braciszek byłeś celem wielu shinobi. Wiedzieli że jeśli cię pojmą to ruszę w pościg za tobą. Wiedzieli, że będę cię szukać. Wiedzieli że ulegnę,aby cię ratować,abyś był bezpieczny. Więc w TĘ noc Starszyzna wysłała mnie na tajną misję, abym wyśledził i wyeliminował tych, którzy zagrażali geninom i dzieciom.
Gdy się dowiedziałem o tej masakrze, to odrazu wracałem. Jednak ty się mnie bałeś.
Sasuke patrzył na niego zdziwiony. Na osobę która po tym co się stało wrócił,bo go sumienie ruszyło. Jednak gdy zobaczył te łzy w oczach Itachi'ego,zamknął oczy.
-Ta trauma będzie mnie męczyć do końca. Nawet jak wiem że to było tylko genjutsu...
Byłem najlepszy w Akademii a nie potrafiłem rozpoznać iluzji... -położył się na jego kolanach. Jego oddech stał się miarowy.
Itachi uśmiechnął się pod nosem.
-Dobranoc,braciszku.-ułożył go na łóżku.- jutro zaczniemy wszystko od nowa, jesteśmy dla siebie wszystkim i ty to wiesz. Będę się tobą opiekować póki żyję...- poszedł do salonu i też poszedł spać z głową pełną planów.
*-*-*-*-*-*
Sasuke wydawało się że śni. Nie wiedział czy to sen czy koszmar. Miał obok siebie brata, którego kochał i nienawidził. Którego naśladował i chciał zabić. Skrajne uczucia toczyły w jego sercu oraz umyśle walkę,która nie zapowiadała łatwej wygranej żadnej ze stron.
Poszedł do salonu,a potem do kuchni. Nie wiedział czemu, ale nie miał zamiaru go budzić.
Bo co jeśli to co mówił było prawdą? I nareszcie z nim rozmawiał. To było coś czego Sasuke zabrakło w latach dziecięcych: rozmowy obydwu stron.
Zaczął robić jajecznicę z koperkiem,pomidorem i cebulą oraz kawę. Obaj lubili ten prosty w przygotowaniu posiłek. Gdy odpalił gaz zaczął nucić piosenkę(gotuj z Dziemianem-klubowa jajecznica).
-Sasukeeeee-dobiegł do kuchni zmulony głos Itacza. Brzmiał jakby był na kacu- co ty śpiewaaasz ? Lepiej byś robił coś co ci wychodzi- podsumował.
-Cichaj! Bo nie będzie dla ciebie śniadania ty wredna łasico!-i rzucił w niego połówką bułki posmarowaną masłem. Pech(albo szczęście jak kto woli xD) chciał(o), że ta część z masłem trafiła centralnie na jego włosy(czubek głowy).
-Sasukeeee już nie żyjesz!!!
I zaczęła się mordownia u Uchichów II czyli bitwa na żarcie. W ruch poszło wszystko co dało się zjeść lub potłuc. W tym momencie zachowywali się jak dzieci a nie jak młodzież.
Zakończyli gdy w kuchni i salonie nie zostało już nic do rozwalenia.
Te części domu wyglądały prawie jak stajnia Augiasza.
Zmęczeni padli tam gdzie stali.
-Trzeba będzie pójść po zakupy-oznajmił łasic.

Oczywiście podczas zakupów się pokłócili czy kupić zastawę Hello Kitty(Sasuke) czy taką prostą w serduszka(Itachi). W ramach kompromisu kupili po trzy z każdego zestawu. Potem poszli po kwiaty które Sasuke pogryzł.
Na koniec wycieczki do nich przywaliła się Sakura i Naruto. Różowa chciała po raz n-ty poderwać Sasqacza a Naru chciał za wszelką cenę wyciągnąć od długowłosego gdzie kupili taką zarąbistą zastawę. Po pół godziny użeranie się z głąbami( przynajmniej w tej kwestii sie zgadzali) wrócili do siebie.
Zmęczeni doznaniami dnia obejrzeli film i przypomnieli sobie że nie jedli obiadu. Zamówili ramen i poszli w kime. Na jednej kanapie. W efekcie Sasek spał głową w dół i wsadził duży palec u nogi Itachiemu to nosa,a Itacz przez sen włożył mu rękę pod koszulkę a drugą drapał sie po brzuchu chrapiąc jak niedźwiedź(jak ja bym chciała to zobaczyć!). Młody obudził się spadając z mebla i noga, która buszowała po twarzy geniusza, walnęła go w podbródek. Oboje wybudzili się z bólem głowy.
-coooo?!!-Sasuke nie ogarniał.
-to ty mnie walnąłeś!-wydzierał się Itacz.
-nie to ty mie zepchnąłeś,spaślaku!!!-Sasuke był nieugięty w swoich" racjach".
Zaczęła się mordownia Uchicha III. Wydzierali się o siebie przez to w jakiej pozycji zasnęli.
Ich życie było pełne takich rewelacji.
Potrafili się pokłócić dosłownie o wszystko.
Jak stare dobre małżeństwo.

http://m.youtube.com/?reload=2&rdm=zjagr9w#/watch?v=GKs04Fu1FG8

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz